Polski

Oktawa Wielkanocy

Wszystkie 4 tomy są dostępne w miękkiej oprawie & w formacie e-booka!

Spis treści

Zmartwychwstanie ciała

Niedziela Wielkanocna (rok A)

Pierwszego dnia tygodnia Maria Magdalena przyszła do grobu wczesnym rankiem, gdy jeszcze było ciemno, i zobaczyła kamień odsunięty od grobu. Pobiegła więc do Szymona Piotra i do drugiego ucznia, którego Jezus miłował, i powiedziała im: „Zabrano Pana z grobu i nie wiemy, gdzie Go położono”. Piotr i drugi uczeń wyszli więc i udali się do grobu. Jan 20:1–3

Radosnych Świąt Wielkanocnych! Nasz Pan zmartwychwstał, pokonał śmierć i otworzył bramy Nieba wszystkim, którzy wierzą i przyjmują dar zbawienia. Alleluja! Jakże chwalebny dzień świętujemy!

Dzisiejsza Ewangelia kończy się słowami: „Dotąd bowiem nie rozumieli jeszcze Pisma, które mówi, że On ma powstać z martwych”. Widać to w pierwszej reakcji Marii Magdaleny, Szymona Piotra i apostoła Jana. Maria początkowo sądziła, że ktoś zabrał ciało Jezusa i przeniósł je z grobu w inne miejsce. Piotr był zdezorientowany i pobiegł, by samemu się przekonać. Jan również się udał do grobu, a gdy zobaczył, że jest pusty, uwierzył. Z czasem wszyscy Apostołowie mieli zrozumieć i uwierzyć.

Pierwsza reakcja na pusty grób jest dla nas ważną lekcją. Choć zmartwychwstanie Chrystusa jest nam dziś dobrze znane, nasze poznanie tego chwalebnego wydarzenia musi się nieustannie pogłębiać. Świadczy o tym fakt, że uczniowie Jezusa dochodzili do zrozumienia zmartwychwstania stopniowo. Nie pojmowali Jego zmartwychwstania, gdy Jezus po raz pierwszy ich o nim nauczał. Nie rozumieli go w pełni, gdy zobaczyli pusty grób. Nie pojmowali go w pełni nawet wtedy, gdy ujrzeli zmartwychwstałego Pana. Dopiero gdy w dniu Pięćdziesiątnicy otrzymali dar Ducha Świętego, ich umysły otworzyły się na tę niezwykłą tajemnicę wiary, dzięki czemu mogli zacząć w nią wnikać i coraz jaśniej ją rozumieć.

Zmartwychwstanie Chrystusa było rzeczywistym wydarzeniem historycznym. Jest jednak również wydarzeniem, które przekracza czas. To wydarzenie, które musi przenikać wszystkie czasy i przemieniać każdą chwilę naszego życia. Kiedy Jezus powstał z martwych, było to coś zupełnie innego niż zwykły powrót do życia. Nie powrócił po prostu do życia, jakie prowadził przed śmiercią. Jego zmartwychwstały stan był nowym początkiem. Był teraz inny. Był przemieniony. Jego ciało nie miało już nigdy się starzeć. Nie mogło umrzeć. Mogło przenikać przez zamknięte drzwi. To zmartwychwstałe ciało naszego Pana, doskonale zjednoczone z Jego Boską naturą, pozostanie z Nim na zawsze.

Zmartwychwstałe ciało naszego Pana umożliwiło także nam udział w Jego zmartwychwstałym stanie. Mamy teraz nadzieję, że jeśli będziemy uczestniczyć w Jego cierpieniu i śmierci, będziemy również uczestniczyć w Jego zmartwychwstaniu. Ale co to znaczy? Święty Tomasz z Akwinu uważał, że nasze zmartwychwstałe ciała będą chwalebne ponad wszelkie wyobrażenie. Nigdy nie będziemy się starzeć, nie będziemy potrzebować pokarmu, nigdy nie doświadczymy choroby, będziemy wolni od wszelkich zaburzeń i będziemy tak żyć na wieki. W jakiś sposób, poprzez nasze ciała, będziemy też mogli dzielić się sobą z innymi w sposób czysty i święty, przekazując im miłość Boga żyjącą w naszych duszach. Będziemy mieli dar zwinności, dzięki któremu będziemy mogli natychmiast przenosić się z miejsca na miejsce samą tylko myślą. Nasze nowe, uwielbione ciała ukażą sposoby, na jakie kochaliśmy Boga i służyliśmy Mu na tym świecie. Na przykład zmartwychwstałe ciało Jezusa nosiło rany na rękach, stopach i w boku. Teraz jednak te rany promieniują Jego chwałą i na zawsze świadczą o Jego akcie doskonałej miłości.

Rozważ dziś zmartwychwstanie Zbawiciela świata. Rozważ przy tym także Jego zaproszenie do udziału w tym nowym życiu. Choć wiele z tego, co dotyczy naszego rozumienia zmartwychwstania Jezusa, a także naszej nadziei na udział w tym zmartwychwstałym stanie, zrozumiemy dopiero wtedy, gdy będziemy w nim uczestniczyć, ważne jest, abyśmy nosili te myśli w umyśle i mieli na co oczekiwać. Musimy przynajmniej wiedzieć i rozumieć, że nasz udział w zmartwychwstałym stanie Jezusa jest chwalebny ponad wszelkie wyobrażenie. To właśnie dziś świętujemy. A to świętowanie musi napełniać nas pełnym nadziei oczekiwaniem na nasz udział w tym chwalebnym nowym życiu, które ma nadejść.

Mój zmartwychwstały Panie, Twoje święte ciało i dusza są na zawsze zjednoczone w jedno w nowym, uwielbionym stanie. Zapraszasz teraz nas wszystkich do udziału w Twoim cierpieniu i śmierci w tym życiu, abyśmy mogli uczestniczyć w Twoim zmartwychwstaniu. Proszę, napełnij mój umysł zrozumieniem tego daru, by napełnić mnie nadzieją, abym niestrudzenie pracował na rzecz tego dnia, w którym mam nadzieję uczestniczyć w Twoim zmartwychwstaniu. Jezu, ufam Tobie.


Chwała ponad wszelkie wyobrażenie!

Niedziela Zmartwychwstania Pańskiego (rok B)

„Nie bójcie się! Wiem, że szukacie Jezusa ukrzyżowanego. Nie ma Go tutaj, bo zmartwychwstał, jak powiedział. Chodźcie i zobaczcie miejsce, gdzie leżał. Potem idźcie szybko i powiedzcie Jego uczniom: «Powstał z martwych i udaje się przed wami do Galilei; tam Go ujrzycie». Oto wam powiedziałem”. Mateusz 28:5–7

Pan prawdziwie zmartwychwstał! Alleluja! Grzech i śmierć zostały zniszczone, a nowe życie zostało ofiarowane wszystkim, którzy z wiarą trwają przy Zbawicielu. Jakże chwalebny dzień dziś świętujemy!

Przytoczony powyżej fragment Ewangelii według św. Mateusza jest odczytywany podczas Mszy świętej Wigilii Paschalnej. Przed odczytaniem tej Ewangelii rozbrzmiewa siedem czytań ze Starego Testamentu, po każdym z nich psalm, a także czytanie z Nowego Testamentu, kolejny psalm i Ewangelia. Łącznie podczas Wigilii Paschalnej odczytuje się aż siedemnaście tekstów! Z tego powodu Wigilia Paschalna nazywana jest „matką wszystkich wigilii”. Choć wiele osób nie miało okazji uczestniczyć w Wigilii Paschalnej, warto ją zrozumieć, ponieważ jej struktura i długość odzwierciedlają pełen czci zachwyt i zdumienie, jakie powinno w nas budzić Zmartwychwstanie Chrystusa. 

Msza święta Wigilii Paschalnej rozpoczyna się w ciemności, po zachodzie słońca, gdy w kościele wygaszone są wszystkie światła. Na zewnątrz rozpala się i błogosławi nowy „płonący ogień”, który symbolizuje Światło Chrystusa rozpraszające wszelki mrok. Od tego ognia zapala się paschał oraz inne świece trzymane przez wiernych w kościele, a nowe światło rozświetla świątynię. Po procesyjnym wejściu do kościoła ze świecami następuje śpiew starożytnego hymnu Exaultat. Hymn ten jest głoszonym przez Kościół orędziem o Zmartwychwstaniu Chrystusa i zawiera głęboką teologię, przedstawioną z młodzieńczym entuzjazmem i zdumieniem. Tabernakulum pozostaje puste, co jest zaproszeniem dla wiernych, by z utęsknieniem oczekiwali ponownego sprawowania Eucharystii. Następuje długa liturgia słowa, która opowiada dzieje Bożego planu zbawienia. Wreszcie podczas Mszy świętej sprawowane są sakramenty wtajemniczenia chrześcijańskiego, a jej punktem kulminacyjnym jest celebracja Najświętszej Eucharystii.

Dlaczego ta celebracja ma tak uroczysty charakter? Ponieważ Wielkanoc jest tego warta! Nic nigdy nie było i nigdy nie będzie bardziej chwalebne niż zwycięstwo Syna Bożego nad grzechem i śmiercią. Wielkanoc musi napełniać nas pełnym czci zachwytem i zdumieniem. Dzięki Jego śmierci i Zmartwychwstaniu nasze życie zmienia się na zawsze. Dlatego nawet jeśli nie możesz uczestniczyć w „matce wszystkich wigilii”, postaraj się przyjąć lekcje, których ona udziela.

Jedna z wielu lekcji, jakie możemy wynieść z Wigilii Paschalnej, mówi o tym, że chwalebny Boży plan zbawienia rozwija się w czasie, a następnie osiąga swój szczyt w chwale przekraczającej wszelkie wyobrażenie. Ukazują to zwłaszcza liczne czytania liturgii słowa. Pierwsze czytanie podczas tej Mszy świętej pochodzi z Księgi Rodzaju i opowiada o sześciu dniach stworzenia. Następnie czytamy historię Abrahama, naszego ojca w wierze, oraz o tym, jak jego ufność wobec Boga została wystawiona na próbę, gdy otrzymał polecenie złożenia w ofierze swojego syna Izaaka. Była to zapowiedź ofiary, w której Ojciec Niebieski oddaje swojego jedynego Syna za nas wszystkich. Potem czytamy historię Mojżesza wyprowadzającego lud z niewoli egipskiej przez Morze Czerwone. Wody Morza Czerwonego są symbolem chrztu, który niszczy grzech i prowadzi nas do wolności. Następują czytania z ksiąg proroków Izajasza, Barucha i Ezechiela, ukazujące, jak stopniowo odsłania się Boża obietnica daru zbawienia, które ma nadejść.

Niekiedy w życiu ogarnia nas niecierpliwość. Mamy skłonność pragnąć tego, czego chcemy, dokładnie wtedy, kiedy tego chcemy. Jednak Pismo Święte uczy, że Boży plan jest nie tylko doskonały, lecz także wypełnia się wyłącznie w czasie wyznaczonym przez Boga. W tym objawia się Jego doskonała mądrość. Jest to mądrość, której nie zawsze potrafimy pojąć. Ostatecznie, jeśli przyjmiemy doskonały plan Boga dla naszego życia, będziemy mieć udział w Zmartwychwstaniu Chrystusa. Nic nigdy nie mogłoby być od tego lepsze. Ten świat nie może nam zaoferować niczego, co choćby zbliżało się do chwalebnej nagrody, jaką jest udział w Zmartwychwstaniu Chrystusa.

Gdy obchodzimy wielką uroczystość Wielkanocy, rozważ dziś prawdę, że Boży plan dla twojego życia jest doskonały. Jest to plan, który Bóg chce stopniowo urzeczywistniać w twoim życiu. Jego ostatecznym owocem jest chwała Zmartwychwstania! To doskonałe życie z Nim w niebie, gdzie każda łza zostanie otarta. To plan, który usuwa wszelki grzech, smutek i cierpienie oraz prowadzi cię do pełni radości. Drogą do przyjęcia tego planu jest stawianie kolejnych kroków zgodnie z Bożym prowadzeniem. Krok po kroku Bóg chce cię przemieniać, uwalniać, przebaczać ci, umacniać cię i wprowadzać na drogę do chwały. Uwierz w najbardziej zdumiewającą chwałę, w jakiej kiedykolwiek możesz mieć udział. Uwierz w obietnicę Zmartwychwstania. Uczyń udział w nim swoim jedynym celem w życiu i pozwól Bogu prowadzić cię tą drogą, krok po kroku.

Mój zmartwychwstały Panie, chwała, którą dziś świętujemy, chwała Twojego Zmartwychwstania, dalece przewyższa wszystko, co mogę sobie wyobrazić. Nowe życie, dane wszystkim, którzy oddają Ci swoje życie, jest pełne chwały i budzi zachwyt. Proszę, pomóż mi skupiać umysł i serce na tej chwalebnej obietnicy i zawsze pozwalać Ci prowadzić mnie ku jej spełnieniu, krok po kroku. Jezu, ufam Tobie.


Orędzie aniołów

Niedziela Zmartwychwstania Pańskiego (Rok C)

Po szabacie, o świcie pierwszego dnia tygodnia, Maria Magdalena i druga Maria przyszły obejrzeć grób. A oto nastąpiło wielkie trzęsienie ziemi, gdyż anioł Pański zstąpił z nieba, podszedł, odsunął kamień i usiadł na nim. Wygląd jego był jak błyskawica, a odzienie białe jak śnieg. Strażnicy zadrżeli ze strachu przed nim i stali się jak martwi. Mateusz 28:1–4

Aniołowie Boży byli obecni w najważniejszych chwilach dziejów ludzkości. Stary Testament wielokrotnie wspomina o aniołach. W Nowym Testamencie Wcielenie Zbawiciela świata zostało zapowiedziane przez archanioła. Niezliczone zastępy aniołów były obecne przy Jego narodzeniu. Anioł przemawiał do świętego Józefa przy czterech różnych okazjach. Gdy Jezus rozpoczynał swoją publiczną działalność i pokonał pokusy diabła na pustyni, aniołowie z nieba przybyli, aby Mu usługiwać. Kiedy Jezus modlił się w samotności, zwłaszcza podczas konania w ogrodzie, aniołowie Go pocieszali. Przy pustym grobie to anioł jako pierwszy ogłosił dobrą nowinę, że nasz Pan zmartwychwstał. A na końcu czasów to aniołowie Boży wymierzą Bożą sprawiedliwość.

Anielskie pozdrowienie skierowane w dzisiejszej Ewangelii do Marii Magdaleny i drugiej Marii przy pustym grobie powinno nas uczyć, że orędzie Zmartwychwstania należy do najważniejszych prawd, jakie kiedykolwiek możemy poznać. Co więcej, orędzie tego anioła, przekazane tym świętym kobietom, było przeznaczone nie tylko dla nich — jest ono kierowane również do nas dzisiaj.

Anioł ukazał się w sposób świadczący o pełni mocy i świętości. Przybył z szybkością błyskawicy. Jego oblicze promieniało niebiańskim światłem. W jednej chwili odsunął wielki kamień i usiadł na nim, wskazując tym świętym kobietom pusty grób. Dzisiaj, jeśli mamy oczy wiary, my także otrzymamy wewnętrzne objawienie z nieba, tak jak te kobiety. Choć nie zobaczymy własnymi oczami tego, co one widziały, przez wiarę zobaczymy i usłyszymy wszystko, co zostało im powiedziane. 

Orędzie Zmartwychwstania Chrystusa jest dziś kierowane do ciebie. Czy je słyszysz? Czy rozumiesz głos tego anioła z nieba? Jeśli tak, pierwsze słowa, które usłyszysz, brzmią: „Nie bójcie się!”. Lęk jest jedną z największych przeszkód w przyjmowaniu słowa Bożego w naszym życiu. Zły zasiewa lęk; aniołowie Boży go rozpraszają. Zacznij więc od zastanowienia się, czy lęk nie przesłania ci zdolności przyjmowania słowa Bożego.

Następnie anioł powiedział: „Wiem, że szukacie Jezusa Ukrzyżowanego”. Innymi słowy, te kobiety nie zrozumiały jeszcze Zmartwychwstania. Wciąż szukały martwego ciała naszego Pana. Podobnie my często skupiamy się na naszych stratach, cierpieniach i próbach. W rezultacie może nam być trudno dostrzec, w jaki sposób nasz Pan pragnie przemienić krzyże w naszym życiu i wyprowadzić z nich chwałę Zmartwychwstania. Anioł powiedział następnie: „Nie ma Go tu, bo zmartwychwstał, jak powiedział”. Kiedy pozwalamy Bogu przemienić każdy krzyż w naszym życiu, te krzyże i cierpienia znikają, ustępując miejsca nowemu życiu, które Bóg z nich wyprowadza.

Na koniec anioł mówi kobietom: „Chodźcie, zobaczcie miejsce, gdzie leżał. Potem idźcie szybko i powiedzcie Jego uczniom: «Powstał z martwych…»”. Kiedy dochodzimy do wiary w śmierć i Zmartwychwstanie Chrystusa, nie możemy zachować jej tylko dla siebie. Musimy wyruszyć i głosić innym Zmartwychwstanie Chrystusa. Tej wiary nie da się zatrzymać w sobie.

Rozważ dziś pełne najwyższej chwały, budzące zdumienie i przemieniające życie orędzie Zmartwychwstania Chrystusa. Jeśli dostrzegasz, że nie rozumiesz tego orędzia, ten okres wielkanocny jest dla ciebie ważnym czasem. Musi to być czas, w którym rozproszysz wszelki lęk zaciemniający twoje myślenie. Musi to być czas, w którym będziesz słuchać z największą uwagą i wiarą. Musi to być czas, w którym usłyszysz, jak Bóg mówi do ciebie o swoim chwalebnym zwycięstwie nad grzechem i śmiercią. Musi to być czas, w którym pełniej wnikniesz w tajemnicę Zmartwychwstania. I musi to być czas, w którym na nowo zobowiążesz się wyruszyć i dzielić się tym orędziem z innymi. Słuchaj aniołów Bożych. Przyjmij ich orędzie i pozwól, aby Zmartwychwstanie Chrystusa na zawsze przemieniło twoje życie.

Najświętsi aniołowie Boży, proszę, przyjdźcie do mnie, przemówcie do mnie i objawcie mi pełne najwyższej chwały orędzie Zmartwychwstania Chrystusa. Panie, modlę się, aby moje serce zostało uwolnione od wszelkiego lęku, a mój umysł otworzył się na wszystko, co pragniesz mi objawić. Wierzę w chwałę Twojego Zmartwychwstania; pomóż mi wierzyć całym sercem i głosić tę prawdę innym. Jezu, ufam Tobie.


Pokora wobec Zmartwychwstania

Poniedziałek w oktawie Wielkanocy

Arcykapłani zebrali się ze starszymi i odbyli naradę; potem dali żołnierzom znaczną sumę pieniędzy, mówiąc: „Rozpowiadajcie tak: «Jego uczniowie przyszli w nocy i wykradli Go, gdy spaliśmy». A jeśli dotrze to do uszu namiestnika, przekonamy go i wybawimy was z kłopotu”. Mateusz 28:12–14

Pan wszystkiego powstał z grobu, zwyciężając grzech i śmierć oraz umożliwiając nam wszystkim udział w swoim chwalebnym Zmartwychwstaniu! Śmierć przegrała. Szatan przegrał. Zepsuci przywódcy religijni przegrali. A wszyscy, którzy wierzyli w Jezusa, odzyskali teraz nadzieję na wieczność. Niestety jednak arcykapłani i starsi ludu nie potrafili przyjąć tego, co było największym zwycięstwem w dziejach ludzkości — zwycięstwem, które otworzyło bramy wiecznej chwały wszystkim wierzącym. Doprowadzili do Jego śmierci, a teraz, gdy zmartwychwstał, gorączkowo robili wszystko, co mogli, aby ukryć tę prawdę.

Trudno przezwyciężyć pychę. Kiedy ktoś twierdzi, że ma rację, choć w rzeczywistości się myli, a następnie zostaje mu wykazany błąd, grzech pychy nieuchronnie staje się dla niego pokusą do dalszego grzechu. To właśnie widzimy dzisiaj w tym fragmencie Ewangelii. Żołnierze poinformowali arcykapłanów i starszych, że gdy kobiety przyszły do grobu wczesnym rankiem, nastąpiło wielkie trzęsienie ziemi i zobaczyli anioła Pańskiego, który zstąpił z nieba, odsunął kamień i usiadł na nim. Na ten widok „ze strachu przed nim zadrżeli strażnicy i stali się jakby umarli” (Mateusz 28:4). A gdy usłyszeli, jak anioł mówi kobietom, że Jezus zmartwychwstał, strażnicy odeszli, aby opowiedzieć o tym arcykapłanom i starszym.

Po wszystkich cudach Jezusa i Jego pełnym mocy nauczaniu można by sądzić, że arcykapłani i starsi uwierzą. Ale nie uwierzyli. A potem, gdy usłyszeli świadectwo tych żołnierzy, można by sądzić, że padną na kolana, okażą skruchę z powodu zatwardziałości swoich serc i uwierzą. Ale tak się nie stało. Jeszcze bardziej utwierdzili się w swoim grzechu i dodawali grzech do grzechu.

Do niektórych rodzajów grzechu łatwiej się przyznać, zwłaszcza do grzechów ze słabości. Kiedy ktoś jest słaby i upada, przezwyciężenie tego grzechu w przyszłości nie zawsze jest łatwe, ale łatwiej uznać go za grzech, gdy wynika on z ludzkiej słabości. Grzech ze słabości bardzo różni się jednak od grzechu uporczywej pychy. Uporczywą pychę nie tylko trudno przezwyciężyć — trudno się też do niej przyznać. Trudno nam przyznać się do grzechu, gdy jego źródłem są nasz upór i pycha. W rezultacie ten rodzaj grzechu często prowadzi do innych grzechów, takich jak nieustanne oszukiwanie, manipulacja i gniew. Widać to na przykładzie tych arcykapłanów i starszych. Jeśli jednak potrafisz się uniżyć i przyznać do swojego grzechu, gdy wypływa on z pychy, ta pokora może wywrzeć potężny, przemieniający wpływ na twoje życie.

Zastanów się dziś nad postawą tych arcykapłanów i starszych ludu. Spróbuj rozważyć zatwardziałość ich serc i smutne położenie, w jakim się znaleźli, próbując zatuszować swój błąd i grzech. Postanów nigdy nie popaść w ten rodzaj grzechu. Jeśli jednak zmagasz się z nim, szukaj pokory, aby dzięki łasce Zmartwychwstania naszego Pana dostąpić uwolnienia od tego ciężkiego brzemienia.

Mój zmartwychwstały Panie, Ty pokonałeś grzech i śmierć i dałeś nowe życie wszystkim, którzy w Ciebie wierzą. Daj mi łaskę, drogi Jezu, abym nigdy nie pozwolił, by mój grzech pychy zamknął mnie na chwalebne i przemieniające działanie, którego pragniesz dokonać w moim życiu. Proszę, obdarz mnie pokorą, abym zawsze odwracał się od grzechu i zwracał się ku Tobie. Jezu, ufam Tobie.


Przylgnij do Jezusa już teraz!

Wtorek w Oktawie Wielkanocy

Jezus powiedział do niej: „Nie zatrzymuj Mnie, jeszcze bowiem nie wstąpiłem do Ojca. Idź natomiast do moich braci i powiedz im: «Wstępuję do Ojca mego i Ojca waszego, do Boga mego i Boga waszego»”. Jan 20:17

Maria Magdalena była jedną z pierwszych osób, którym ukazał się Jezus. Była Mu głęboko oddana, zwłaszcza ze względu na wielkie miłosierdzie, jakie jej okazał, gdy przebaczył jej jawne grzechy i wypędził z niej siedem demonów. Po tym, czego dla niej dokonał, Maria stała się Jego gorliwą uczennicą i należała do nielicznych, którzy pozostali Mu wierni nawet wtedy, gdy wisiał na krzyżu.

Pierwszego dnia tygodnia, w niedzielę po ukrzyżowaniu, Maria przyszła do grobu, aby zgodnie z żydowskim zwyczajem namaścić ciało Jezusa. Kiedy jednak przybyła, ciała Jezusa już tam nie było. A gdy Jezus ukazał się jej, kiedy płakała, nie rozpoznała Go od razu, ponieważ miał już nowe, uwielbione ciało. Lecz gdy Jezus wypowiedział jej imię: „Mario”, rozpoznała Go. Jednak zamiast ją objąć, Jezus powiedział: „Nie zatrzymuj Mnie…”. Dlaczego Jezus tak powiedział?

Choć przywiązanie Marii do Jezusa i jej oddanie Mu były piękne i święte, nie były jeszcze doskonałe. Pragnęła swojego Pana, którego poznała i za którym poszła. Chciała, by została jej przywrócona dawna więź z Jezusem. Właśnie dlatego Jezus powiedział: „Nie zatrzymuj Mnie…”. Jezus pragnął o wiele więcej. Mówił jej, że jej więź z Nim wkrótce zmieni się na lepsze. Nie będzie już jedynie jej ziemskim towarzyszem; zamiast tego wkrótce będzie żył w niej, zamieszka w głębi jej serca, stanie się z nią jedno i będzie jej Oblubieńcem na wieczność. Mogło się to jednak dokonać dopiero wtedy, gdy Jezus wstąpi do Ojca w niebie, aby dopełnić swojej Boskiej misji zbawienia.

Niekiedy my również prosimy naszego Pana o dobrodziejstwa czysto doczesne. Choć rzeczywiście powinniśmy ufać Mu w sprawie „chleba naszego powszedniego”, czyli wszystkiego, co niezbędne do życia, musimy zdawać sobie sprawę, że dary, których Bóg chce nam udzielić, dalece przewyższają wszystko, co jest na tym świecie. Nadprzyrodzony dar łaski, dar zamieszkiwania w nas Trójcy Przenajświętszej, dar jedności z naszym Panem — do tego zostaliśmy stworzeni i taki jest ostateczny cel i pragnienie naszego Pana.

Rozważ dziś słowa, które Jezus wypowiedział do Marii: „Nie zatrzymuj Mnie, jeszcze bowiem nie wstąpiłem do Ojca”. Czyń to jednak ze świadomością, że teraz Jezus rzeczywiście już wstąpił do Ojca. Dlatego teraz zaprasza nas wszystkich, abyśmy przylgnęli do Niego, gdy króluje w niebie. Rozważ głębokie pragnienie serca naszego Pana, by całe twoje jestestwo przylgnęło do Niego. On chce zamieszkać w tobie, stać się z tobą jedno i przemienić cię pod każdym względem. Tą świętą jednością cieszy się teraz przez całą wieczność święta Maria Magdalena, a ten sam dar jest ofiarowany tobie. Przylgnij do Niego i nigdy Go nie puszczaj, bo to będzie twoją wieczną radością.

Mój Panie, który zmartwychwstałeś i wstąpiłeś do nieba, teraz królujesz w niebie w doskonałej chwale i blasku. Wprowadź mnie w swoje chwalebne życie i zaproś mnie, abym przylgnął do Ciebie całym sercem. Zapraszam Cię, drogi Panie, przyjdź i zamieszkaj we mnie, abym mógł trwać przy Tobie na wieki. Jezu, ufam Tobie.


Słowo Boże płonące w sercu

Środa w Oktawie Wielkanocy

A gdy zajął z nimi miejsce u stołu, wziął chleb, odmówił błogosławieństwo, połamał go i podał im. Wtedy otworzyły się im oczy i rozpoznali Go, lecz On zniknął im z oczu. Mówili więc do siebie: „Czy serce nie pałało w nas, kiedy rozmawiał z nami w drodze i wyjaśniał nam Pisma?”. Łukasz 24:30–31

Dwaj uczniowie Jezusa rozmawiali o wydarzeniach minionego tygodnia, przemierzając siedmiomilową drogę z Jerozolimy do Emaus. Wcześniej mieli nadzieję, że Jezus jest Tym, który odkupi Izraela — lecz potem został zabity. A trzy dni później pojawiły się pogłoski o Jego Zmartwychwstaniu, które tylko pogłębiły ich zagubienie. Gdy byli w drodze, Jezus ukazał się obu uczniom, lecz początkowo Go nie rozpoznali. Jego tożsamość pozostawała ukryta przed ich oczami. Jezus wysłuchał ich i wyraził smutek z powodu ich braku zrozumienia, a następnie wyjaśnił im nauczanie Mojżesza i proroków oraz to, że Mesjasz musiał cierpieć, umrzeć i trzeciego dnia zmartwychwstać. Gdy Jezus mówił, uczniowie zaczęli rozumieć, a ich serca pałały. Wreszcie w darze Najświętszej Eucharystii, przy łamaniu Chleba, otworzyły się im oczy i zobaczyli, że to Jezus jest z nimi.

Dlaczego Jezus ukrył przed tymi uczniami swoją obecność jako Zmartwychwstały? Wydaje się, że uczynił tak, ponieważ brakowało im wiary. Powiedzieli: „…a myśmy się spodziewali, że On właśnie miał wyzwolić Izraela”.  Lecz Ukrzyżowanie było dla nich zbyt trudne do przyjęcia. Nie potrafili pojąć, dlaczego Odkupiciel musiał cierpieć tak, jak cierpiał Jezus, zaczęli więc wątpić.

Zbyt często jesteśmy podobni do tych uczniów, którzy czują się zagubieni w sprawach wiary i zmagają się z wątpliwościami. Dlatego musimy dostrzec samych siebie w tych uczniach idących drogą do Emaus. Jezus ofiarował im wspaniały dar miłosierdzia, pomagając im zrozumieć Jego zbawczy czyn. Wyjaśnił im wszystko, czego Pismo Święte nauczało o Nim. A gdy uczniowie słuchali nauczającego ich Jezusa, powoli zaczynali wierzyć.

My również musimy pozwolić Jezusowi pouczać nas o przemieniającej mocy Jego śmierci i Zmartwychwstania. Musimy uważnie słuchać i pozwolić, by nasze serca pałały, gdy słuchamy Jego świętego Słowa. Tylko w ten sposób dojdziemy do takiej wiary, jakiej potrzebujemy, aby pełniej pojąć i przyjąć przemieniającą moc Misterium Paschalnego.

Zastanów się dziś nad tymi uczniami i nad tym, jak bardzo potrzebowali rozważać Słowo Boże, aby zrozumieć, uwierzyć i aby otworzyły się im oczy. Wiedz, że potrzebujesz tej samej łaski. Potrzebujesz spędzać czas z naszym Panem, zanurzając się w Jego Słowie i słuchając Jego głosu, aby dojść do pełniejszej wiary. Pozwól, by orędzie o śmierci i Zmartwychwstaniu Jezusa rozpalało twoje wnętrze, aby i w tobie zrodziła się wiara.

Mój zmartwychwstały Panie, Ty ukazałeś się tym uczniom, którym brakowało wiary i zrozumienia, i obdarzyłeś ich swoim świętym nauczaniem. Naucz mnie, drogi Panie, wszystkiego, co muszę zrozumieć i poznać o Tobie, Twojej śmierci, zmartwychwstaniu i chwalebnym darze nowego życia. Niech Twoje Słowo płonie we mnie i prowadzi mnie do przemiany życia. Jezu, ufam Tobie.


Stawać się świadkiem prawdy

Czwartek w Oktawie Wielkanocy

Wtedy oświecił ich umysły, aby rozumieli Pisma. I rzekł do nich: „Tak jest napisane, że Chrystus będzie cierpiał i trzeciego dnia zmartwychwstanie, i że w Jego imię głoszone będzie nawrócenie dla odpuszczenia grzechów wszystkim narodom, począwszy od Jerozolimy. Wy jesteście świadkami tych rzeczy”. Łukasz 24:45–48

Jezus ponownie ukazuje się grupie swoich uczniów i ponownie od razu przechodzi do istoty rzeczy. „Oświecił ich umysły”, aby zrozumieli wszystko, co Pisma objawiały o Nim. Pomógł im dostrzec, że Jego śmierć i Zmartwychwstanie były wypełnieniem nauczania Mojżesza i proroków. A potem Jezus mówi coś nowego: „Wy jesteście świadkami tego”.

Jak widzieliśmy we wczorajszej Ewangelii, uczniowie wyraźnie nie rozumieli jeszcze, dlaczego Jezus musiał umrzeć, a potem zmartwychwstać. Wciąż byli wstrząśnięci i głęboko zranieni tymi wydarzeniami. Dlatego Jezus musiał starannie wyjaśnić swoim uczniom znaczenie tego, co właśnie się dokonało. Potrzebowali zrozumieć to na poziomie, którego sami nie byli w stanie osiągnąć. Potrzebowali jasnego i szczegółowego wyjaśnienia ze strony Jezusa, a także szczególnej łaski, dzięki której ich umysły otworzyłyby się na zrozumienie tych głębokich tajemnic wiary.

Nie różnimy się od tych uczniów. Łatwo jest wierzyć w Jezusa z niewystarczających powodów, które prowadzą jedynie do powierzchownej wiary. Niektórzy wierzą po prostu dlatego, że tak ich uczono w dzieciństwie. Inni wierzą, ponieważ dzięki wierze czują się lepiej. Jeszcze inni wierzą, ponieważ nie znają niczego lepszego, w co mogliby wierzyć. Są jednak i tacy, którzy wierzą z właściwego powodu. Podobnie jak uczniowie, którym ukazał się Zmartwychwstały, słuchali Jezusa przemawiającego do nich jasno i szczegółowo, na przykład przez studiowanie Pisma Świętego, Katechizmu czy innych świętych źródeł, a potem otrzymali od Boga szczególną łaskę, która „otworzyła ich umysły” na zrozumienie daleko wykraczające poza same ludzkie zdolności rozumowe. Czy należysz do takich osób?

Jeśli tak jest, masz jeszcze jeden obowiązek. Musisz nie tylko nadal przyswajać sobie te prawdy, pozwalając im się pogłębiać i całkowicie, w pełni przemieniać twoje życie, lecz także stać się „świadkiem” tych rzeczy. Gdy wzrastasz w autentycznym poznaniu wiary objawionej przez naszego Pana, musisz również dzielić się nią z innymi. Prawdziwą wiarą trzeba się dzielić!

Rozważ dziś to pełne mocy ukazanie się Zmartwychwstałego. Czyniąc to, zastanów się, czy udało ci się pozwolić naszemu Panu przemówić do ciebie tak, jak przemówił do tych uczniów, i czy udało ci się naprawdę przyswoić sobie wszystko, co ci powiedział i wyjaśnił. Jeśli należysz do tego grona ludzi, zastanów się również nad swoim obowiązkiem dawania innym świadectwa o tych prawdach.  Jezus pragnie ukazywać się w swojej zmartwychwstałej postaci wielu innym ludziom, lecz dzisiaj czyni to zwłaszcza za pośrednictwem swoich wiernych uczniów, którzy są teraz posłani, by być świadkami Chrystusa i Jego chwalebnego Zmartwychwstania.

Mój zmartwychwstały Jezu, obdarzyłeś swoich uczniów wspaniałym darem, gdy otworzyłeś ich umysły na swoją świętą Prawdę i nauczyłeś ich wielu rzeczy. Proszę, otwórz także mój umysł, drogi Panie, abym pojął głębokie i niezgłębione tajemnice wiary. Pomóż mi zrozumieć, kim jesteś, dlaczego musiałeś umrzeć i jak mieć udział w nowym życiu Twojego zmartwychwstania. Proszę, posłuż się mną także jako swoim świadkiem, aby wielu Cię poznało i miało udział w nowym życiu, które wyjednałeś przez swoje zmartwychwstanie. Jezu, ufam Tobie.


Tajemnica Zmartwychwstania

Piątek w oktawie Wielkanocy

Jezus powiedział do nich: „Chodźcie na śniadanie”. Żaden z uczniów nie odważył się zapytać Go: „Kim jesteś?”, ponieważ wiedzieli, że to Pan. Jezus podszedł, wziął chleb i podał im, a podobnie i rybę. Był to już trzeci raz, gdy Jezus ukazał się uczniom po powstaniu z martwych. Jan 21:12–14

Ukazywanie się Jezusa po Jego Zmartwychwstaniu było otoczone tajemnicą. Nie tajemnicą rodzącą zamęt, lecz tajemnicą pełną głębi i budzącą pełen czci zachwyt. Gdy Jezus po raz trzeci ukazał się swoim uczniom, najpierw przemówił do nich z brzegu, po tym jak przez całą noc łowili ryby i nic nie złowili. Powiedział im, by spróbowali ponownie i zarzucili sieć po prawej stronie łodzi. Zrobili to, nawet nie zdając sobie sprawy, że przemawia do nich Jezus. Lecz gdy złowili więcej, niż byli w stanie wyciągnąć, zrozumieli, że to Pan.

„Tajemnica” obecna w tym ukazaniu się Zmartwychwstałego ma wiele aspektów. Dlaczego uczniowie początkowo nie rozpoznali Jezusa? Dlaczego Jezus polecił im zarzucić sieć po prawej stronie łodzi? Dlaczego Jezus dał się poznać przez ten połów stu pięćdziesięciu trzech wielkich ryb? Dlaczego Jezus przygotowywał uczniom śniadanie na brzegu? I dlaczego Jan zapisał, że „żaden z uczniów nie odważył się zadać Mu pytania: «Kto Ty jesteś?»”? Choć na wszystkie te tajemnice święci i wielcy komentatorzy Pisma Świętego proponowali na przestrzeni wieków odpowiedzi, warto również po prostu rozważyć fakt, że ukazywanie się Jezusa po zmartwychwstaniu rzeczywiście było spowite tajemnicą.

W powieści kryminalnej czytelnik otrzymuje różne niejasne wskazówki, które mają mu pomóc rozwikłać i rozwiązać zagadkę. Wskazówki te są celowo niejasne, aby jej rozwiązywanie sprawiało więcej przyjemności i stanowiło większe wyzwanie. Jednak gdy chodzi o „tajemnicę wiary”, taką jak tajemnica wiary otaczająca ukazywanie się Jezusa po zmartwychwstaniu, mamy do czynienia z tajemnicą zupełnie innego rodzaju. W tych przypadkach tajemnica odznacza się głębią i rozległością oraz może wprowadzać nas coraz głębiej w nieskończoną naturę Boga i Jego zbawcze działanie.

Weźmy na przykład przytoczone wyżej zdanie: „A żaden z uczniów nie odważył się zadać Mu pytania: «Kto Ty jesteś?», bo wiedzieli, że to jest Pan”. Wydaje się, że uczniowie zgromadzili się wokół Jezusa, gdy przygotowywał śniadanie na brzegu, i siedzieli tam, przejęci pełnym czci podziwem dla Niego. Ich milczący zachwyt podczas tego spotkania ukazuje, że słowa nie wystarczają. Zazwyczaj, gdy widzisz kogoś, na kogo widok się cieszysz, witasz się z nim i zaczynasz rozmawiać, pytając, jak się czuje, i tak dalej. Tutaj jednak uczniowie trwali w tym świętym zachwycie, słuchając Go, przyjmując ten posiłek i rozważając tajemnicę Jego obecności jako Zmartwychwstałego.

Zastanów się dziś nad tym, w jaki sposób nasz Pan przychodzi do ciebie. Łatwo Go przeoczyć, ponieważ Jego nieustanna obecność w naszym życiu również jest tajemnicza. Wyobraź sobie, co by było, gdyby uczniowie zignorowali wezwanie Jezusa: „Zarzućcie sieć po prawej stronie łodzi…”. Gdyby zignorowali to polecenie, być może nigdy nie rozpoznaliby, że to Pan. Zastanów się, w jaki sposób nasz Pan do ciebie przemawia. Czy odpowiadasz? Czy Go rozpoznajesz? Czy pozwalasz się wprowadzić w ten święty zachwyt nad Jego boską obecnością? Idź za przykładem uczniów i wypatruj nieustannej obecności naszego Pana wszędzie wokół siebie.

Mój Boski Panie, Ty jesteś nieustannie przy mnie, dniem i nocą, a jednak tak często nie dostrzegam Cię i nie adoruję. Pomóż mi stawać się bardziej świadomym Twojej obecności w moim życiu. W miarę jak ta świadomość będzie wzrastać, pomóż mi coraz głębiej wnikać w te święte tajemnice z miłością, oddaniem i pełną czci bojaźnią. Jezu, ufam Tobie.


Piękno nawrócenia

Sobota w oktawie Wielkanocy

Po swym zmartwychwstaniu, wczesnym rankiem w pierwszy dzień tygodnia, Jezus ukazał się najpierw Marii Magdalenie, z której wyrzucił siedem złych duchów. Mk 16:9

Pierwszą osobą, której według zapisu Pisma Świętego ukazał się Jezus, była Maria Magdalena. Warto zauważyć, że to właśnie z niej Jezus wyrzucił siedem złych duchów. Opętanie przez siedem złych duchów tradycyjnie rozumiano jako całkowite opętanie. Zanim Jezus ją uwolnił, szatan i jego demony całkowicie zawładnęli jej wolą wskutek jej dobrowolnego poddania się złu. A jednak to właśnie ją, kobietę o tak strasznej przeszłości, Jezus postanowił obdarzyć zaszczytem swojego pierwszego ukazania się. Cóż za zdumiewający fakt!

Każdy ma swoją przeszłość. Niektórzy byli wielkimi grzesznikami. Inni, jak św. Teresa z Lisieux, nigdy nie popełnili grzechu śmiertelnego. Oczywiście piękno duszy takiej jak dusza św. Teresy budzi głęboki podziw, a taka dusza otrzyma w niebie wielką nagrodę. Ale co z wielkim grzesznikiem? Co z tymi, którzy, podobnie jak Maria Magdalena, prowadzili życie straszliwie naznaczone grzechem? Co myśli o nich nasz Pan?

Fakt, że Maria Magdalena jest pierwszą osobą, która według zapisu Pisma Świętego ujrzała zmartwychwstałego Pana, powinien nam wiele powiedzieć o tym, jak Jezus patrzy na człowieka, który bardzo zmagał się z ciężkim grzechem, lecz później go przezwyciężył i całym sercem zwrócił się ku naszemu Panu. Grzech demoralizuje. Gdy człowiek się z niego nie nawraca, grzech pozostawia po sobie utratę godności i wewnętrznej prawości. Jednak nawet po nawróceniu niektórzy nadal zmagają się z niezdrowym poczuciem winy i wstydem. U niektórych te zmagania mogą stać się bronią, za pomocą której zły duch próbuje odebrać im poczucie, że są godni służyć naszemu Panu z gorliwością i zapałem.

Prawda w zamyśle Boga jest jednak taka, że nawróceni grzesznicy są prawdziwymi klejnotami i są piękni w oczach naszego Pana. Są godni największych zaszczytów. Bóg nie skupia się na naszych dawnych grzechach. Przeciwnie, nasz dawny grzech, jeśli się z niego nawróciliśmy i został nam przebaczony, będzie wiecznym znakiem miłości i miłosierdzia Boga.

Jak odnosisz się do swojego dawnego grzechu? Przede wszystkim, czy udało ci się w pełni go uznać, odwrócić się od niego i poprosić naszego Pana o przebaczenie? Jeśli tak, czy nadal cię dręczy? Czy zły duch wciąż próbuje przypominać ci o twojej przeszłości i odbierać ci nadzieję na Boże miłosierdzie?

Zastanów się dziś nad najcięższymi grzechami ze swojej przeszłości. Jeśli jeszcze nie zostały przez ciebie wyznane na spowiedzi, uczyń to jak najszybciej. Jeśli już je wyznajesz w spowiedzi, spróbuj spojrzeć na swoją duszę oczami Boga. Bóg nie patrzy na twoje dawne grzechy z gniewem i odrazą. Widzi raczej jedynie głębię twojego nawrócenia, żalu i pokuty. A w Jego oczach jest to święte i piękne. Rozważaj piękno swojego skruszonego serca i wiedz, że gdy to czynisz, patrzysz na własne serce oczami Boga.

Mój najmiłosierniejszy Boże, Ty kochasz grzesznika, a nienawidzisz grzechu. Kochasz mnie w sposób, który przekracza moje pojmowanie. Pomóż mi zrozumieć, jak głęboko kochasz moje serce, gdy całkowicie się nawracam. I pomóż mi patrzeć na moje serce wyłącznie Twoimi oczami. Dziękuję Ci za Twoją miłość i miłosierdzie, drogi Panie. Pomóż mi kochać Cię jeszcze bardziej. Jezu, ufam Tobie.


Całe morze łask

Niedziela Miłosierdzia Bożego (rok A)

Święta Faustyna zapisuje w swoim Dzienniczku to, co Jezus powiedział jej o Niedzieli Miłosierdzia Bożego: 

„Córko Moja, mów światu całemu o niepojętym miłosierdziu Moim. Pragnę, aby święto Miłosierdzia było ucieczką i schronieniem dla wszystkich dusz, a szczególnie dla biednych grzeszników. W dniu tym otwarte są wnętrzności miłosierdzia Mego, wylewam całe morze łask na dusze, które się zbliżą do źródła miłosierdzia Mojego; która dusza przystąpi do spowiedzi i Komunii świętej, dostąpi zupełnego odpuszczenia win i kar; w dniu tym otwarte są wszystkie upusty Boże, przez które płyną łaski” (Dzienniczek #699).

Ten dzień jest właśnie dzisiaj! To Święto Miłosierdzia Bożego! Dzisiejsze święto należy do nowszych świąt w naszym Kościele. Choć Jezus już w 1931 roku powiedział Siostrze Marii Faustynie Kowalskiej o swoim pragnieniu, aby święto to obchodzono w ósmym dniu Wielkanocy, zostało ono uroczyście ustanowione dopiero w roku 2000. 30 kwietnia tego roku św. papież Jan Paweł II kanonizował św. Faustynę i wprowadził Święto Miłosierdzia Bożego jako święto obchodzone w całym Kościele. Ponieważ to Święto jest w Kościele tak nowe, możemy być pewni, że wciąż mamy wiele do poznania zarówno w przesłaniu tej uroczystości, jak i w licznych orędziach o Bożym miłosierdziu objawionych w Dzienniczku św. Faustyny.

Pośród wielu przesłań zawartych w jej Dzienniczku Jezus objawił nam, że ta niedziela, ósmy i ostatni dzień Oktawy Wielkanocy, jest dniem niepodobnym do żadnego innego. Choć łaska i miłosierdzie nieustannie spływają na nas z nieba, Jezus mówi bardzo wyraźnie, że dzisiejszy dzień jest wyjątkowy. Dziś „całe morze łask” wylewa się na dusze, które zbliżają się do źródła Jego miłosierdzia. Zatrzymaj się na chwilę przy tym obrazie. „Całe morze łask”. Co to oznacza?

W języku symboli cały ocean ma obrazować nieskończoność. Spróbuj sobie wyobrazić, jak by to było, gdyby wylał się na ciebie cały ocean — to przekracza wszelkie wyobrażenie! Bóg mówi więc, że dziś udziela nieskończonej obfitości łaski. Pytanie, nad którym wszyscy powinniśmy się zastanowić, brzmi: Na ile jestem otwarty na przyjęcie tych nieskończonych łask?

Posługując się analogią, wyobraź sobie, że twoje życie jest jak naparstek, a na ciebie wylewa się ocean wody. Jako naparstek nie możesz pomieścić wszystkiego, co otrzymujesz. Powinniśmy zatem uświadomić sobie, że Bóg chce powiększyć naszą zdolność do obfitszego przyjmowania Jego miłosierdzia, poszerzając naszą otwartość na miłosierdzie. A gdyby twoja dusza była jak wielki staw? Nadal wody oceanu nie mogłyby się w nim pomieścić. Co jest w stanie przyjąć cały ocean miłosierdzia? Tylko ocean może pomieścić ocean. Dlatego Bóg pragnie najpierw przygotować nasze dusze na przyjęcie nieskończonej obfitości miłosierdzia, przemieniając nas w naczynia o nieskończonej pojemności. 

Święta Teresa z Ávili w swoim klasycznym dziele duchowym „Twierdza wewnętrzna” uczy nas, że dusza rzeczywiście może mieć nieskończoną pojemność z tej prostej przyczyny, że mieszka w niej Bóg. Dusza jest jak wewnętrzna twierdza z wieloma połączonymi ze sobą mieszkaniami, przez które musimy przejść, aby dotrzeć do komnaty znajdującej się w samym środku. Święta uczy, że celem życia duchowego jest przejście przez te różne mieszkania do centrum naszej duszy, gdzie mieszka nieskończony Bóg, abyśmy mogli tam trwać w Jego obecności. Musimy zatem zrozumieć, że nasze dusze rzeczywiście są zdolne przyjąć nieskończone wody miłosierdzia, ponieważ Bóg stworzył nas z tą zdolnością, gdy postanowił w nas zamieszkać. Kluczem do przyjęcia całej tej pełni miłosierdzia jest poszukiwanie nieskończonego Boga, który mieszka w naszym wnętrzu. Jak to czynić?

Istota drogi ukazanej w Dzienniczku świętej Faustyny jest następująca: przystąp do spowiedzi i przyjmij Komunię Świętą, aby uzyskać zupełne odpuszczenie win i kar. Jednak, jak wyjaśnia wielu wielkich autorów duchowych, takich jak święta Teresa z Ávili, w naszej duchowej wędrówce musimy przejść przez wiele etapów, aby móc spotkać Boga w Jego pełni. Obejmuje to oczywiście spotkanie z Bożym miłosierdziem udzielanym nam w Komunii Świętej i spowiedzi. Na przykład ci, którzy przyjmują te sakramenty, przebywając jedynie w pierwszych mieszkaniach, nigdy nie skorzystają z nich w takim stopniu jak ci, którzy przebywają w siódmym, centralnym mieszkaniu, gdzie Król mieszka w pełni. Miłosierdzie jest więc udzielane w całej swojej pełni, lecz jeśli nie podejmiemy przemieniającej wędrówki ku Bogu przez nawrócenie i oczyszczenie naszych dusz, nigdy nie będziemy w stanie przyjąć oceanu łask, którymi Bóg nas obdarza.

Rozważ dziś ten ocean, który się na ciebie wylewa. Ile tego miłosierdzia jesteś w stanie przyjąć właśnie teraz w swoim życiu? Gdy z pokorą uznajesz swoją ograniczoną otwartość na Bożą łaskę, wiedz, że Bóg cierpliwie na ciebie czeka, mieszkając w całej swojej pełni głęboko w twoim wnętrzu i oczekując, aż podejmiesz wędrówkę ku Niemu. Zaangażuj się w tę wędrówkę przez modlitwę, post, pokutę, czytanie Pisma Świętego, uczestnictwo w sakramentach i lekturę duchową. Czeka na ciebie ocean pełni życia. Zanurz się w nim i pozwól, by Jego miłosierdzie pogłębiło twoją zdolność do przyjmowania Go w jak największej pełni.

Mój Panie, Ty jesteś Bożym Miłosierdziem, źródłem wszelkiej łaski i Dawcą, który udziela jej w przeobfitej mierze. Dziękuję Ci za nieskończoność Twojej hojności i modlę się, aby moja dusza była pełniej usposobiona do przyjęcia Ciebie. Proszę, poszerzaj pojemność mojej duszy w mojej nieustannej wędrówce oczyszczenia i nawrócenia, abym mógł przyjąć wszystko, czym pragniesz mnie obdarzyć. Jezu, ufam Tobie.


Wieczna kontemplacja Bożego Miłosierdzia

Niedziela Miłosierdzia Bożego (rok B)

Święta Faustyna pisze w swoim Dzienniczku: 

„Miłosierdzie Moje jest tak wielkie, że przez całą wieczność nie zgłębi go żaden umysł, ani ludzki, ani anielski. Wszystko, co istnieje, wyszło z wnętrzności miłosierdzia Mego. Każda dusza w stosunku do Mnie rozważać będzie przez wieczność całą miłość i miłosierdzie Moje. Święto Miłosierdzia wyszło z wnętrzności Moich, pragnę, aby uroczyście obchodzone było w pierwszą niedzielę po Wielkanocy. Nie zazna ludzkość spokoju, dopokąd nie zwróci się do Źródła Miłosierdzia Mojego” (Dzienniczek #699).

Jak to będzie kontemplować miłość i miłosierdzie Boga przez całą wieczność? Niektórym może się to z początku wydawać niezbyt pociągające. Czy nie stanie się to nudne, jeśli przez całą wieczność będziemy jedynie kontemplować Boże miłosierdzie? Jeśli to pytanie jest ci bliskie, powodem, dla którego ta myśl początkowo cię nie pociąga, jest to, że nie potrafisz pojąć, jak wielkie spełnienie i chwałę to przyniesie. Jezus powiedział: „Miłosierdzie Moje jest tak wielkie, że przez całą wieczność nie zgłębi go żaden umysł, ani ludzki, ani anielski”.

Bóg zechciał, aby ta niedziela, ósmy dzień oktawy Wielkanocy, była obchodzona jako Święto Miłosierdzia. Wyznaczając to święto na ostatni dzień oktawy Wielkanocy, Bóg mówi nam, że jego przesłanie ukazuje ostateczny cel naszego życia. Wielkanoc jest zwieńczeniem doskonałego planu odkupienia. A Niedziela Miłosierdzia Bożego jest zwieńczeniem tego doskonałego planu. Dlatego nic nie jest ważniejsze niż staranie o zrozumienie przesłania, które niesie to święto.

Posłużmy się analogią: gdyby ktoś podarował ci nowy samochód, ale nigdy byś nim nie jeździł, samochód nie przyniósłby żadnego pożytku. Albo gdyby udało ci się wygrać na loterii, a pieniądze po prostu leżałyby niewykorzystane na twoim koncie, jaka byłaby z tego korzyść? Albo gdyby dotknęła cię ciężka choroba i podano ci lekarstwo, które mogłoby ją wyleczyć, ale nigdy byś go nie przyjął, choroba nadal by trwała. Podobnie, jeśli wierzymy w śmierć i zmartwychwstanie Jezusa, ale nigdy nie pozwalamy, by przemieniło nas Miłosierdzie udzielane nam przez ten akt, to rozmijamy się z istotą rzeczy. Miłosierdzie Boże jest sensem życia. Jest jedynym, czego warto szukać. Jest jedynym źródłem zadowolenia i spełnienia. Jest jedynym lekarstwem na nasze dolegliwości. Jest jedynym źródłem prawdziwego bogactwa. W trzech krótkich słowach: Ono jest wszystkim!

Kiedy Jezus mówi, że będziemy spędzać wieczność na kontemplowaniu Jego Miłosierdzia, nie ma na myśli jedynie tego, co będziemy robić po śmierci. To prawda, że pełnia objawienia Jego Miłosierdzia ukaże się nam, gdy dostąpimy uszczęśliwiającego widzenia Boga i będziemy Go kontemplować na wieki. Ale „wieczność” obejmuje także dzień dzisiejszy. Obejmuje to, co tu i teraz. Dlatego kontemplacja Miłosierdzia Bożego musi być najważniejszym celem naszego życia już dziś. Gdy tak się stanie, wszystko inne w życiu znajdzie swoje miejsce, służąc temu celowi.

Aby kontemplacja Miłosierdzia Bożego stała się najważniejszym celem twojego życia, musisz zacząć je rozumieć. Właśnie dlatego otrzymaliśmy ten szczególny dzień, to tak uroczyste Święto Miłosierdzia. Wykorzystaj więc ten dzień jako sposobność do pogłębienia kontemplacji tego Daru. Zacznij od lektury o Bożym Miłosierdziu, tak jak zostało nam ono objawione za pośrednictwem św. Faustyny. Postaraj się poświęcić czas na czytanie słów Jezusa, Jego wyjaśnień, opisów i objawień dotyczących Jego Miłosierdzia. Jeśli podczas tej lektury odkryjesz, że pozostaje ono niepojęte, nie martw się. Ono jest niepojęte! Skoro jednak Jezus obiecał nam, że spędzimy wieczność na kontemplowaniu Jego Miłosierdzia, musimy wierzyć, że im głębiej wejdziemy w tę kontemplację już teraz, tym wspanialsze stanie się nasze życie. Jeśli zdołamy naprawdę zakosztować tego Miłosierdzia, choć trochę ujrzeć jego wspaniałość i pojąć choćby niewielki aspekt jego znaczenia, wówczas naprawdę odnajdziemy w tym dążeniu wiele zadowolenia.

Rozważ dziś Miłosierdzie Boże. Czyniąc to, uniż się w modlitwie, przyznając przed Bogiem i przed sobą, że Jego Miłosierdzie przekracza wszystko, co kiedykolwiek zdołasz pojąć. Uczyń to w modlitwie. Czytanie o Bożym Miłosierdziu jest ważne, ale tylko przez modlitwę możemy rozpocząć naszą kontemplację. I tylko przez tę kontemplację zaczniemy żyć tym, co stanowi zasadniczy cel naszego życia.

Chwalebne Miłosierdzie Boże, wylej się na mnie; otwórz mój umysł na Twoją głębię i bezmiar. Pomóż mi zacząć kontemplować Ciebie w Twojej pełni, abym już teraz mógł rozpocząć moją wieczność z Tobą. Mój kochający Zbawicielu, tak wiele objawiłeś o swoim Miłosierdziu. Obym nie tylko poznawał ten Dar, lecz także przyjmował go do swojego życia. Jezu, ufam Tobie.


Boże Miłosierdzie

Niedziela Miłosierdzia Bożego (rok C)

Dziś jest święto wszystkich świąt! To Święto Miłosierdzia! Jego początkiem były objawienia prywatne udzielone s. Marii Faustynie Kowalskiej, polskiej zakonnicy klauzurowej, która zmarła w 1938 roku. W roku 2000 została kanonizowana przez św. Jana Pawła II, a Święto Miłosierdzia ustanowiono świętem całego Kościoła. Aby lepiej zrozumieć to święto, przeczytajmy kilka fragmentów objawień prywatnych, których Jezus udzielił św. Faustynie:

„Kto w dniu tym przystąpi do Źródła Życia, ten dostąpi zupełnego odpuszczenia win i kar” (Dzienniczek #300).

„Święto to wyszło z wnętrzności miłosierdzia Mojego i jest zatwierdzone w głębokościach zmiłowań Moich” (Dzienniczek #420).

„W pewnej chwili usłyszałam te słowa: Córko Moja, mów światu całemu o niepojętym miłosierdziu Moim. Pragnę, aby święto Miłosierdzia było ucieczką i schronieniem dla wszystkich dusz, a szczególnie dla biednych grzeszników. W dniu tym otwarte są wnętrzności miłosierdzia Mego, wylewam całe morze łask na dusze, które się zbliżą do źródła miłosierdzia Mojego; która dusza przystąpi do spowiedzi i Komunii świętej, dostąpi zupełnego odpuszczenia win i kar; w dniu tym otwarte są wszystkie upusty Boże, przez które płyną łaski; niech się nie lęka zbliżyć do Mnie żadna dusza, chociażby grzechy jej były jako szkarłat. Miłosierdzie Moje jest tak wielkie, że przez całą wieczność nie zgłębi go żaden umysł, ani ludzki, ani anielski. Wszystko, co istnieje, wyszło z wnętrzności miłosierdzia Mego. Każda dusza w stosunku do Mnie rozważać będzie przez wieczność całą miłość i miłosierdzie Moje. Święto Miłosierdzia wyszło z wnętrzności Moich, pragnę, aby uroczyście obchodzone było w pierwszą niedzielę po Wielkanocy. Nie zazna ludzkość spokoju, dopokąd nie zwróci się do źródła miłosierdzia Mojego” (Dzienniczek #699).

„Tak, pierwsza niedziela po Wielkanocy jest świętem Miłosierdzia, ale muszą być także uczynki miłosierdzia, które mają wypływać z miłości do Mnie. Masz okazywać miłosierdzie naszym bliźnim zawsze i wszędzie. Nie wolno ci się od tego uchylać ani próbować się od tego zwolnić” (Dzienniczek #742).

„Dusze giną mimo Mojej gorzkiej męki. Daję im ostatnią deskę ratunku, to jest święto Miłosierdzia Mojego. Jeżeli nie uwielbią miłosierdzia Mojego, zginą na wieki” (Dzienniczek #965).

„Pragnę udzielić całkowitego przebaczenia duszom, które przystąpią do spowiedzi i przyjmą Komunię Świętą w święto Mojego miłosierdzia” (Dzienniczek #1109).

Oprócz powyższych cytatów dotyczących obchodów święta Miłosierdzia, poniżej znajdziesz kilka cytatów, które mówią więcej o samym Miłosierdziu Bożym:

„Nie znajdzie ludzkość uspokojenia, dopokąd się nie zwróci z ufnością do miłosierdzia Mojego” (Dzienniczek #300).

„Moje Serce przepełnia wielkie miłosierdzie dla dusz, a szczególnie dla biednych grzeszników. Oby mogli zrozumieć, że jestem dla nich najlepszym z Ojców i że to dla nich wypłynęły z Mojego Serca Krew i Woda jak ze źródła przepełnionego miłosierdziem” (Dzienniczek #367).

„Pragnę ufności od Moich stworzeń. Zachęcaj dusze, by pokładały wielką ufność w Moim niezgłębionym miłosierdziu. Niech słaba, grzeszna dusza nie lęka się do Mnie zbliżyć, bo nawet gdyby miała więcej grzechów niż ziaren piasku na świecie, wszystkie utonęłyby w niezmierzonych głębinach Mojego miłosierdzia” (Dzienniczek #1059).

„Powiedz wszystkim ludziom, córko Moja, że jestem samą Miłością i Miłosierdziem. Gdy dusza zbliża się do Mnie z ufnością, napełniam ją taką obfitością łask, że nie może ich pomieścić w sobie, lecz promieniuje nimi na inne dusze” (Dzienniczek #1074).

„Córko Moja, napisz, że im większa nędza duszy, tym większe jej prawo do Mojego miłosierdzia; zachęcaj wszystkie dusze do ufności w niezgłębioną otchłań Mojego miłosierdzia, ponieważ pragnę je wszystkie zbawić” (Dzienniczek #1182).

Rozważ dziś nieskończone i niezgłębione Miłosierdzie Boga. Boże Miłosierdzie jest szczególnie dla tych, którzy zmagają się z grzechem. Jezus mówi: „Im większy grzesznik, tym większe ma prawo do Mojego miłosierdzia” (Dzienniczek #723). Boże Miłosierdzie to sama czułość i współczucie Boga. Biegnij do Niego, zaufaj Mu, otwórz przed Nim swoją duszę i pozwól Mu wylać na ciebie ocean Miłosierdzia w tym świętym dniu.

Najmiłosierniejszy Panie, pragnę przyjąć przeobfitość Twojego Miłosierdzia, które dziś wylewa się z Nieba. Proszę, otwórz moje serce, abym w swojej potrzebie zwracał się do Ciebie. Jestem grzesznikiem, drogi Panie, ale właśnie dlatego najbardziej potrzebuję Ciebie w moim życiu. Pomóż mi ufać Tobie ze wszystkich sił. Jezu, ufam Tobie!

Spis treści


Wszystkie 4 tomy są dostępne w miękkiej oprawie & w formacie e-booka!

Amazon – Google Play – iTunes – Barnes and Noble

Udostępnij tę stronę: