Wszystkie 4 tomy są dostępne w miękkiej oprawie & w formacie e-booka!
Pokora, by słuchać i odpowiadać
IX Niedziela Zwykła (rok A)
„Nie każdy, kto Mi mówi: «Panie, Panie», wejdzie do królestwa niebieskiego, lecz tylko ten, kto spełnia wolę mojego Ojca, który jest w niebie. Wielu powie Mi w owym dniu: «Panie, Panie, czy nie prorokowaliśmy w Twoje imię? Czy nie wyrzucaliśmy złych duchów w Twoje imię? Czy nie dokonywaliśmy wielkich dzieł w Twoje imię?». Wtedy oświadczę im uroczyście: «Nigdy was nie znałem. Odejdźcie ode Mnie wy, którzy dopuszczacie się nieprawości»”. Mateusz 7:21–23
To nauczanie Jezusa powinno skłaniać każdego chrześcijanina do regularnego badania własnego życia. Zastanów się uważnie nad tym, co powiedział Jezus: „Wielu powie Mi w owym dniu: «Panie, Panie…». Wtedy oświadczę im uroczyście: «Nigdy was nie znałem…»”. To wstrząsające stwierdzenie powinno nas skłaniać do nieustannego zadawania sobie na modlitwie pytania: „Czy należę do tych «wielu», o których mówi Jezus?”.
Wielu chrześcijan uzna, że nie należy do tej grupy „wielu”. Ale właśnie o to chodzi. Jezus jasno pokazuje, że łatwo ulec złudzeniu, iż idziesz za Nim i dokonujesz dla Niego wielkich rzeczy w Jego imię, choć w rzeczywistości tak nie jest. Dlatego mówi, że wielu ludzi będzie zaskoczonych, gdy umrą i staną na sądzie szczegółowym. Z zaskoczeniem odkryją, że nie służyli woli Bożej. I choć powinniśmy pozwolić, by to nauczanie Jezusa przykuło naszą uwagę, musimy też uważać, by nie doprowadziło nas do zamętu lub rozpaczy. Jest ono bowiem wezwaniem do pokory i gorliwości w życiu duchowym.
W centrum tego, czego uczy nas Jezus, są cnoty właściwe człowiekowi, który słucha i odpowiada. Jezus mówi dalej: „Każdy więc, kto tych słów moich słucha i wypełnia je, podobny będzie do człowieka roztropnego, który dom swój zbudował na skale”. Pierwszym kluczem jest słuchanie. Zbyt często wybiegamy przed naszego Pana, pozwalając, by nasze namiętności i nieuporządkowane emocje prowadziły nas ku temu, co sami uznajemy za wolę Bożą. A przecież uznajemy to za nią, nie słuchając. To pycha. Pycha zagłusza głos Boga i zastępuje go naszymi własnymi wyobrażeniami o tym, co słuszne i sprawiedliwe.
Pokora natomiast pomaga nam zawsze iść naprzód z uszami otwartymi i wyczulonymi na różne sposoby, w jakie Bóg do nas przemawia. A gdy uczymy się słuchać, pokora pomaga nam również nieustannie korygować kierunek naszej drogi, wprowadzając w czyn to, co słyszymy z ust naszego Pana.
Posłużmy się porównaniem: każdy, kto prowadzi samochód, wie, że musi często korygować kierunek jazdy, aby samochód pozostał na drodze. Korekty te są często bardzo subtelne. Kierowcy przez całą podróż obserwują drogę (co odpowiada słuchaniu) i korygują kierunek jazdy (co odpowiada wprowadzaniu słowa Bożego w czyn). Tak samo jest z wolą Bożą: musimy nieustannie dokonywać subtelnych korekt kierunku naszego życia, aby pewnie trzymać się drogi prowadzącej do wypełnienia woli Bożej.
Zastanów się dzisiaj nad głębią swojej pokory. Czy potrafisz regularnie odwracać wzrok od siebie i własnej woli, a kierować uwagę ku głosowi Boga? Czy potrafisz uniżyć się na tyle, by codziennie korygować podejmowane decyzje, zwłaszcza te najdrobniejsze? Módl się o umiejętność słuchania, usłyszenia i zrozumienia. A następnie módl się o umiejętność wielkodusznego odpowiadania na wszystko, co mówi Bóg. Jeśli tak uczynisz, znajdziesz się wśród tych innych „wielu”, których Bóg nagrodzi bogactwami życia wiecznego.
Mój Panie i wieczny Sędzio, wymagasz od nas doskonałości, ponieważ pragniesz naszego dobra. Nieustannie do nas przemawiasz, wzywając nas do zmiany drogi, którą idziemy. Proszę, otwórz moje uszy, abym Cię słyszał, i daj mi pokorę oraz siłę woli, których potrzebuję, by odpowiadać Ci każdego dnia i za każdym razem, gdy przemawiasz. Jezu, ufam Tobie.
Interpretowanie Bożych praw
IX Niedziela Zwykła (rok B)
„To szabat został ustanowiony dla człowieka, a nie człowiek dla szabatu. Dlatego Syn Człowieczy jest Panem także szabatu”. Marek 2:27–28
Te słowa podsumowują odpowiedź Jezusa daną faryzeuszom, którzy właśnie skrytykowali uczniów za zrywanie kłosów i jedzenie ziarna w szabat. Kierując się swoją pokrętną i skrupulancką logiką, faryzeusze uznali, że w szabat zabroniona jest wszelka praca. Obejmowało to także zbieranie i mielenie ziarna. Doszli więc do wniosku, że skoro uczniowie podczas drogi zrywali kłosy pszenicy, wyłuskiwali z nich ziarno i je jedli, to grzeszyli i naruszali prawo szabatowego odpoczynku.
Sobór Watykański II w dokumencie Gaudium et spes nr 26 wyjaśnia, że „Porządek społeczny i jego rozwój muszą stale ustępować przed dobrem osoby, ponieważ porządek rzeczy musi być podporządkowany porządkowi osób, a nie odwrotnie…”. Jest to odniesienie do przytoczonego wyżej fragmentu: „To szabat został ustanowiony dla człowieka, a nie człowiek dla szabatu”. Innymi słowy, Boże prawo nakazujące świętowanie szabatu ma na względzie dobro osoby. Odpoczynek, odzyskiwanie sił i rekreacja mają na celu dobro każdego człowieka. Dlatego gdy faryzeusze postanowili opracować szczegółową i skrupulancką interpretację prawa Bożego, która według nich zabraniała uczniom posilania się ziarnem z kłosów podczas długiej wędrówki, wypaczali prawo Boże, ponieważ ich interpretacja nie miała na celu dobra osoby.
Jedną z ważnych lekcji, jakie możemy wyciągnąć z tej sytuacji, jest to, że wszystko, czego Bóg nauczał — zarówno Jego nakazy („Będziesz…”), jak i zakazy („Nie będziesz…”) — zostało nam dane dla naszego dobra i zawsze należy to rozumieć i wprowadzać w życie w tym świetle. Prawa Boże nigdy nie są ciężarem. Nigdy nie są celem samym w sobie. Nigdy nie są arbitralnymi przepisami, które utrudniają nam życie. Prawdziwe prawa Boże, właściwie rozumiane i interpretowane, zawsze prowadzą do naszego dobra, a ich celem jest świętość każdego człowieka.
Rozważ dziś fakt, że każde przykazanie ustanowione przez Boga ma na celu twoje osobiste dobro. Jeśli masz skłonność do wyolbrzymiania i zniekształcania prawa Bożego, jak czynili to faryzeusze, pracuj nad tym, by to zmienić. A jeśli nierozumnie lekceważysz prawdziwy sens któregokolwiek z Bożych praw, postrzegając je jako ciężar, postaraj się na nowo prawdziwie poznać dobro, jakie te prawa w tobie rodzą. Przestrzegaj prawa Bożego we wszystkim, nie zbaczając ani w lewo, ani w prawo, a odkryjesz, że prowadzi ono do największego dobra twojej duszy.
Panie, ustanowiłeś prawo szabatowego odpoczynku — i każde inne przykazanie — dla mojego dobra. Przez Twoje prawa miłości otrzymuję doskonałą drogę ku świętości i pełni życia. Obym zawsze rozumiał Twoje prawa i nigdy nie odchodził od ich prawdziwego znaczenia. Jezu, ufam Tobie.
Nagroda wiary
IX Niedziela Zwykła (rok C)
Jezus wybrał się więc z nimi. A gdy był już niedaleko domu, setnik posłał do Niego przyjaciół ze słowami: „Panie, nie trudź się, bo nie jestem godzien, abyś wszedł pod mój dach. Dlatego też nie uważałem się za godnego przyjść do Ciebie; lecz powiedz słowo, a mój sługa niech odzyska zdrowie”. Łukasz 7:6–7
Ten fragment pochodzi z opowiadania o rzymskim setniku, którego sługa był chory i bliski śmierci. Setnik nie był Żydem, lecz poganinem. Mimo to zawsze okazywał Żydom dobroć, a nawet zbudował im synagogę.
Pokora tego poganina jest imponująca i przejawia się na cztery sposoby. Po pierwsze, prośba Rzymianina skierowana do Żyda o uzdrowienie sługi wymagała pokory. Po drugie, setnik najpierw posłał w swoim imieniu starszych żydowskich, by poprosili Jezusa o uzdrowienie jego sługi. Ukazuje to szacunek, jakim starsi darzyli tego człowieka, a który mógł wynikać jedynie z tego, że odnosił się do nich z pokorą i szacunkiem. Po trzecie, gdy Jezus zbliżał się do domu setnika, setnik nie uważał się za godnego, by samemu wyjść do Jezusa, lecz posłał kilku przyjaciół jako swoich posłańców. Po czwarte, wiadomość przekazana przez przyjaciół mówiła, że setnik nie uważa się za godnego, by Jezus wszedł do jego domu, dlatego prosił Go o uzdrowienie na odległość. Rzeczywistym powodem tej prośby było to, że znał żydowski zwyczaj, zgodnie z którym Żyd nie powinien wchodzić do domu poganina, aby nie stać się nieczystym. Setnik okazał więc pokorny szacunek dla żydowskiego zwyczaju.
Nawet Jezus się zdumiał. Widząc ten poczwórny wyraz pokory, powiedział: „Powiadam wam: nawet w Izraelu nie znalazłem takiej wiary”. I wtedy Jezus uzdrowił sługę na odległość, nie idąc dalej do domu.
W pierwszej chwili można by pomyśleć, że Jezus uda się dalej do domu tego poganina, aby okazać uznanie dla jego pokornej wiary. Misja Jezusa nie polegała jednak na tym, by chodzić i klepać ludzi po ramieniu, podsycając ich pychę lub podnosząc ich prestiż społeczny. Przeciwnie, misja naszego Pana skupiała się wyłącznie na wierze. Chciał wzbudzać wiarę we wszystkich ludziach, nawet w poganach. A ponieważ ten setnik okazał niezwykłą wiarę i pokorę, misja Jezusa wobec niego została wypełniona. Nie tylko sługa został uzdrowiony, lecz także setnik wzrósł w świętości, dając wyraz swojej szczerej wierze i pokorze.
Czasami jako chrześcijanie oczekujemy czci i uznania za to, co robimy. I choć dobrze jest dostrzegać dobroć Boga żywą w innych, uznawać ją i chwalić, pokora wymaga, byśmy nigdy nie szukali czci i uznania dla siebie. Człowiek pokorny zawsze będzie szukał jako swojej nagrody jedynie daru wiary, tak jak czynił to setnik.
Rozważ dziś pragnienie Serca Jezusa, by obdarzyć cię pogłębiającą się, głęboką wiarą. Zastanów się nad wszystkim, co robisz dla Boga i dla budowania Jego Kościoła. Czy szukasz uznania i pochwał za wszystko, co robisz? Czy też robisz to wyłącznie dlatego, że pragniesz wzrastać w wierze i miłości do Boga? Szukaj największego daru, którym jest wiara owocująca miłością do Boga, i pozwól, by ten dar był twoją jedyną nagrodą.
Panie, dziękuję Ci za wiarę, którą złożyłeś w sercu tego rzymskiego setnika. Proszę, ucz mnie przez jego przykład, abym i ja zawsze okazywał mocną wiarę i pokorę. Gdy tak czynię, proszę, aby dar tej wiary przeradzał się w głębszą miłość do Ciebie i do innych oraz stawał się moją najcenniejszą nagrodą. Jezu, ufam Tobie.
Sprawowanie władzy
Poniedziałek IX tygodnia okresu zwykłego
Jezus zaczął mówić do arcykapłanów, uczonych w Piśmie i starszych w przypowieściach: „Pewien człowiek założył winnicę, otoczył ją żywopłotem, wykopał tłocznię i zbudował wieżę. Następnie wydzierżawił ją rolnikom i wyjechał. We właściwym czasie posłał do dzierżawców sługę, aby odebrał od nich część plonów winnicy. Oni jednak schwytali go, pobili i odesłali z pustymi rękami”. Marek 12:1–3
Był to pierwszy z „wielu” sług, których właściciel winnicy posłał do dzierżawców, aby odebrać część plonów winnicy. Niektórych sług znieważono, innych pobito, a jeszcze innych zabito. W końcu właściciel posłał swojego syna. Dzierżawcy zabili go, sądząc, że jeśli syn umrze, odziedziczą winnicę.
Kontekst tej przypowieści jest ważny. Jezus właśnie przybył do Jerozolimy na początek pierwszego Wielkiego Tygodnia, który miał ostatecznie zakończyć się Jego śmiercią i zmartwychwstaniem. Dzień wcześniej Jezus oczyścił świątynię z wymieniających pieniądze. Arcykapłani, uczeni w Piśmie i starsi byli oburzeni i zaczęli knuć, jak Go zabić. To właśnie do nich Jezus skierował tę przypowieść.
Aby zrozumieć tę przypowieść, trzeba wiedzieć, kto kogo w niej przedstawia. Przywódcy religijni Izraela byli dzierżawcami, winnicą był naród żydowski, Bóg Ojciec był człowiekiem, który zasadził winnicę, liczni słudzy posyłani po odbiór plonów byli dawnymi prorokami, a Jezus był umiłowanym Synem, którego zabito. Przypowieść kończy się stwierdzeniem, że właściciel winnicy (Bóg Ojciec) wytraci dzierżawców i odda winnicę innym. Innymi słowy, uczeni w Piśmie, faryzeusze, arcykapłani i starsi mieli wkrótce zostać pozbawieni władzy religijnej, która miała zostać przekazana Apostołom i ich następcom. Ta przypowieść ukazuje nam zatem w skrócie, jak powstał Kościół.
Warto zauważyć, że ówcześni przywódcy religijni wiedzieli, iż Jezus skierował tę przypowieść do nich, lecz nie wzięli sobie do serca płynącej z niej nauki. Gdyby byli otwarci na dar wiary, zrozumieliby, że próbują ukraść Bogu „winnicę”. Próbowali kontrolować królestwo Izraela i nim manipulować, kształtować je na własne podobieństwo i lekceważyć wolę Boga, który je ustanowił.
Ta przypowieść jest szczególnie ważna dla każdego, kto sprawuje jakąś formę świętej władzy. Rodzice sprawują władzę w domu. Biskupi i kapłani sprawują władzę w Kościele. A my wszyscy sprawujemy pewną władzę duchową, gdy staramy się wypełniać naszą niepowtarzalną misję w życiu. Nauka płynąca z tej przypowieści jest prosta: nie nadużywaj swojej władzy. Nie sprawuj jej według własnej woli; sprawuj ją z pokorą, wyłącznie zgodnie z wolą Boga. Każdy przywódca, zawsze i wszędzie, musi przewodzić zgodnie z zamysłem i wolą Boga. Jeśli tego nie uczyni, poniesie konsekwencje.
Zastanów się dziś nad tym, w jaki sposób Bóg powierzył ci duchowy obowiązek wypełniania Jego misji w tym świecie. Kiedy komuś zostaje powierzony obowiązek przewodzenia, otrzymuje on również duchową władzę, aby wypełniać ten obowiązek zgodnie z zamysłem i wolą Boga. Wymaga to nieustannej pokory, aby spełniała się wyłącznie wola Boża. Staraj się sprawować wszelką władzę zgodnie z zamysłem i wolą Boga, a winnica powierzona twojej trosce wyda obfitość dobrych owoców.
Kochający Ojcze, zechciałeś posłać mnie jako dzierżawcę Twojego Królestwa, abym przynosił dobre owoce na życie wieczne. Proszę, pomóż mi zawsze z pokorą sprawować powierzoną mi władzę i wypełniać powierzony mi obowiązek, abym starał się pełnić Twoją wolę i tylko Twoją wolę. Jezu, ufam Tobie.
Walka ze zwodniczością świata
Wtorek IX tygodnia okresu zwykłego
„Czy wolno płacić podatek cezarowi, czy nie? Mamy płacić czy nie płacić?” Lecz On, znając ich obłudę, rzekł do nich: „Czemu Mnie wystawiacie na próbę? Przynieście Mi denara, żebym go zobaczył”. Mk 12:14–15
Tych faryzeuszów i herodian posłano, aby pochwycili Jezusa na słowie. Byli to ludzie mocno skupieni na polityce, którzy lubili opowiadać się po którejś ze stron i doszukiwać się winy u innych. Uważali się za sprawiedliwych, a niewiele troszczyli się o zbawienie dusz. Przyszli więc do Jezusa z pozornie niewinnym pytaniem. Wydaje się, że zakładali, iż Jezus sprzeciwi się płaceniu podatku cezarowi, a gdyby tak uczynił, byli gotowi donieść na Niego władzom świeckim. Nie zależało im na prawdzie; zależało im jedynie na tym, by usidlić naszego Boskiego Pana. Kiedy przynieśli Jezusowi rzymską monetę z wizerunkiem cezara, Jezus wypowiedział te pełne głębokiej mądrości słowa: „Oddajcie cezarowi to, co należy do cezara, a Bogu to, co należy do Boga”.
Oczywiście, gdyby ci obłudni przywódcy religijni przyszli do Jezusa z pokorą i szczerością, Jezus odpowiedziałby im zupełnie inaczej. Ponieważ jednak przyszli tylko po to, by usidlić naszego Pana, wypaczyć Jego słowa i Go zniszczyć, Jezus przywołuje ich do porządku, objawiając Bożą mądrość. Ani nie popiera płacenia podatku, ani się temu nie sprzeciwia. Dlatego ten fragment Ewangelii kończy się słowami: „I byli pełni podziwu dla Niego”. „Podziw” jest właściwą odpowiedzią. Możemy więc w pewnym sensie uczyć się od tych obłudnych przywódców religijnych. Ilekroć stajemy wobec głębokiej mądrości Boga, powinniśmy odczuwać pełen czci zachwyt i święty podziw.
Oczywiście ich zdumienie wynikało z tego, że Jezus udaremnił ich niegodziwą pułapkę. Mimo to możemy się z tego nauczyć, że nic nigdy nie przewyższy mądrości Boga. Boża mądrość ucisza głupotę tego świata i ujawnia ukrytą za tym złem przewrotność.
Czy zdarzyło ci się zetknąć z podstępem świeckich „wszystkowiedzących” naszych czasów? Czy ktoś kiedyś rzucił ci wyzwanie, bezpośrednio zaatakował twoją wiarę albo zakwestionował twoje przekonania moralne? Jeśli żyjesz swoją wiarą otwarcie i z ufnością, najprawdopodobniej mogło cię spotkać takie doświadczenie ataku ze strony drugiego człowieka. U tych, którym brakuje głębokiej wiary i wyraźnego daru Bożej mądrości, taki podstęp może wywołać zamęt i niepokój. Może się okazać, że nie wiesz, jak odpowiedzieć, i czujesz się w pułapce błędnej „mądrości” tego świata. Co wtedy robisz? Jedyną odpowiedzią na fałszywe nauki i zwodzenie, z którymi wszyscy spotkamy się w coraz bardziej zeświecczonym i ateistycznym świecie, jest odpowiedź płynąca z Bożej mądrości. Nikt z nas sam z siebie nie jest dość mądry, by zwalczać te błędy. Dlatego naszym jedynym ratunkiem jest nieustanne zwracanie się ku mądrości Boga.
Zwracamy się ku mądrości Boga przez modlitwę i zgłębianie spraw Bożych. Nasza modlitwa otwiera umysły na wyraźny głos Boga, który mówi czystą prawdę. A zgłębianie spraw Bożych, zwłaszcza Pisma Świętego, nauczania Kościoła i żywotów świętych, pomoże nam wyraźniej rozpoznawać Boży głos i rozpraszać zamęt, który świat próbuje w nas wywołać. Ostatecznie, jeśli nie zanurzamy naszych umysłów w prawdziwej mądrości Boga, nie będziemy przygotowani na to, z czym spotkamy się w świecie.
Zastanów się dziś nad tym, jak bardzo potrzebujesz napełnienia Bożą mądrością, aby odnaleźć drogę pośród podstępów i głupoty świata. Uznaj, że o własnych siłach nie masz dość mądrości, by przebić się przez zamęt życia. Módl się o dar mądrości i pozwól naszemu Panu ci go udzielić.
Panie wszelkiej Prawdy, Twoja mądrość przewyższa wszelką mądrość tego świata, a Ty udaremniasz podstępy złego ducha. Otwórz mój umysł, drogi Panie, na Twoją świętą Prawdę, abym potrafił odnaleźć drogę pośród życiowych wyzwań. Obdarz mnie swoją mądrością, drogi Panie, abym mógł iść za Tobą, dokądkolwiek mnie prowadzisz. Jezu, ufam Tobie.
Mądrość Boga
Środa IX tygodnia okresu zwykłego
Przyszli do Jezusa saduceusze, którzy twierdzą, że nie ma zmartwychwstania, i zadali Mu takie pytanie: „Nauczycielu, Mojżesz tak nam przepisał: «Jeśli umrze czyjś brat i pozostawi żonę, a nie zostawi dziecka, niech jego brat weźmie ją za żonę i wzbudzi potomstwo swemu bratu». Otóż było siedmiu braci…” Mk 12:18–20
Następnie ci saduceusze przedstawiają Jezusowi długi i mało prawdopodobny hipotetyczny scenariusz, w którym kobieta ta ostatecznie poślubia kolejno wszystkich siedmiu braci, po śmierci każdego z poprzednich mężów. Na zakończenie tej hipotetycznej sytuacji saduceusze pytają Jezusa: „Przy zmartwychwstaniu więc, gdy powstaną, którego z nich będzie żoną?” Oczywiście Jezus udziela im właściwej odpowiedzi, a potem mówi jeszcze coś interesującego. Oznajmia saduceuszom, że „są w wielkim błędzie”. Tuż przed tą rozmową z saduceuszami faryzeusze zadali Jezusowi własne pytanie, próbując pochwycić Go w pułapkę. Różnica wydaje się polegać na tym, że saduceusze byli bardziej szczerzy w poszukiwaniu prawdy, podczas gdy faryzeusze byli bardziej opętani troską o własny autorytet i władzę.
Saduceuszów uważano za bardziej tradycyjnych spośród przywódców religijnych, ponieważ jedynie Torę, czyli pięć pierwszych ksiąg Starego Testamentu, uznawali za autentycznie objawioną. Nie uznawali też życia po śmierci ani zmartwychwstania umarłych, gdyż uważali, że Tora nie naucza o tych sprawach wprost. Faryzeusze uznawali nie tylko Torę, lecz także pozostałą treść Starego Testamentu. Przyjmowali również to, co nazywano „tradycją starszych”, co oznaczało, że wiele uwagi poświęcali skrupulatnemu mnożeniu praw i przepisów wymyślanych przez innych faryzeuszów oraz starali się narzucać ludowi te ustanowione przez ludzi prawa.
W tym fragmencie Ewangelii problemem saduceuszów wydaje się skrupulanctwo i sztywność w podejściu do wiary. Wyraźnie polegali na ludzkim rozumie i posługiwali się nim w odniesieniu do Tory. I choć ludzki rozum oraz logiczne wnioskowanie są w życiu pomocne i konieczne, próbowali własnym wysiłkiem rozstrzygnąć każdą kwestię wiary, interpretując Torę w sposób zawężający i sztywny. Nie pozwalali sobie na otwarcie się na głębszą mądrość Boga, która przenika ludzki rozum, gdy człowiek jest uważny na Boże natchnienie i objawienie. Zamiast tego we wszystkich swoich wnioskach i praktykach widzieli wszystko w czarno-białych barwach. Ta sztywność sprawiła, że „bardzo się mylili”.
W naszym własnym życiu również możemy bardzo pobłądzić, gdy korzystamy z daru ludzkiego rozumu w sposób sztywny i zawężający. Nigdy nie wolno nam nadmiernie upraszczać wiary ani sądzić, że własnym wysiłkiem z łatwością znajdziemy odpowiedzi na wszystkie pytania. Naszym nieustannym celem musi być pozwalanie, by nasze umysły w pełni zanurzały się w najgłębszej mądrości Boga i we wszystkim, co On objawił. Nauczanie Kościoła będzie nas prowadzić, utrzymując nas na prostej drodze, lecz to głos Boga, przemawiającego do naszych umysłów w sposób rzeczywisty i osobisty, pomoże nam zrozumieć głębię i rozległość Bożej woli, Jego prawdy i mądrości.
Zastanów się dzisiaj nad wszelkimi swoimi skłonnościami do upodabniania się do tych saduceuszów. Czy cechuje cię sztywność? Albo ciasnota myślenia? Czy dajesz się zwieść przekonaniu, że znasz wszystkie odpowiedzi? Jeśli tak, szukaj pokory. Uniż się wobec budzących podziw tajemnic Nieba. Posługuj się swoim umysłem, by zgłębiać prawdy objawione przez Boga, i miej gotowość, by dać się wprowadzać coraz głębiej w życie samego Boga.
Mój Panie nieskończonej mądrości, Ty jesteś samą Prawdą i nieustannie nam się objawiasz. Daj mi pokorę, której potrzebuję, abym zawsze był otwarty na wszelką Bożą Prawdę w moim życiu i dzięki temu poznawał Ciebie oraz Twoją świętą wolę tak, jak tego pragniesz. Jezu, ufam Tobie.
Dar rozumu
Czwartek IX tygodnia okresu zwykłego
Jezus, widząc, że odpowiedział rozumnie, rzekł do niego: „Niedaleko jesteś od królestwa Bożego”. I nikt już nie odważył się zadawać Mu więcej pytań. Marek 12:34
Wreszcie mamy świadectwo jednego z przywódców religijnych, uczonego w Piśmie, który trafnie zrozumiał istotę rzeczy. Powyższy fragment stanowi zakończenie rozmowy z tym uczonym w Piśmie, który pyta Jezusa, które ze wszystkich przykazań jest pierwsze i największe. Jezus udziela dwuczęściowej odpowiedzi: mamy miłować Boga ponad wszystko, całym sercem, umysłem, duszą i ze wszystkich sił, a bliźniego jak siebie samego. Uczony w Piśmie odpowiada wówczas na słowa Jezusa: „Dobrze, Nauczycielu. Masz rację…”. Następnie Jezus chwali tego uczonego w Piśmie słowami przytoczonymi powyżej.
Przypomnij sobie, że niemal wszyscy faryzeusze byli nieustannie upominani przez Jezusa z powodu swojej pychy i przekonania o własnej sprawiedliwości. Saduceusze również byli karceni, choć często w mniejszym stopniu. A teraz spotykamy uczonego w Piśmie, który przewyższa ich wszystkich. Uczeni w Piśmie byli przede wszystkim urzędnikami, którzy przepisywali lub sporządzali różne dokumenty liturgiczne i prawne. Niektórzy faryzeusze byli zarazem uczonymi w Piśmie. I najczęściej, gdy Jezus potępiał faryzeuszów, potępiał również uczonych w Piśmie. Ten uczony w Piśmie jest jednak inny. Wydaje się nie tylko zainteresowany odpowiedzią Jezusa, lecz także okazuje „zrozumienie” tego, co Jezus mu powiedział. Nie lekceważ znaczenia tego daru rozumienia.
Aby prawdziwie rozumieć to, co mówi do nas nasz Pan, musimy być otwarci. A otwartość wymaga pokory. Pokora jest cnotą przeciwną postawie kogoś, kto „wie wszystko najlepiej”. Jest usposobieniem umysłu i serca, które wsłuchuje się w mówiącego Boga, słyszy to, co On mówi, pojmuje wszelką prawdę dzięki darowi łaski i na modlitwie poddaje się tej prawdzie. Pokora pozwala nam szukać poza sobą odpowiedzi na najtrudniejsze pytania życia. Umożliwia nam zwrócenie się do jedynego źródła prawdy — samego Jezusa Chrystusa. Owocem tej pokornej otwartości jest zaś dar rozumienia. Jest to rozumienie tajemnic życia przekraczające nasze naturalne zdolności intelektualne. Łaska Boża może pouczać i kształtować pokorną duszę oraz napełniać ją jasnością widzenia i gotowością przyjęcia najgłębszych prawd.
Zastanów się dzisiaj nad słowami Jezusa skierowanymi do tego uczonego w Piśmie: „Niedaleko jesteś od królestwa Bożego”. Czy Jezus wypowiada te słowa także do ciebie? Czy z pokorą szukasz odpowiedzi na liczne pytania życia, zwracając się do naszego Pana? A konkretniej: czy potrafisz spojrzeć na swoje życie i cieszyć się tym, że Bóg również tobie udzielił swojego daru rozumienia? Jeśli nie, zajrzyj w głąb siebie i zastanów się, które pytania najbardziej potrzebujesz przedstawić Jezusowi. Przedłóż Mu je, a potem słuchaj, zachowuj otwartość i gotowość do odpowiedzi, gdy On przemówi. Słuchanie naszego Pana i odpowiadanie Mu sprawią, że wypowie On do ciebie te same słowa.
Mój Panie wszelkiej Prawdy, spoglądasz na pokorne dusze z łaskawością i miłosierdziem i objawiasz im tajemnice Królestwa Niebieskiego. Proszę, udziel mi daru pokory, drogi Panie, abym zawsze zwracał się do Ciebie z każdym pytaniem dotyczącym życia. Napełnij mnie darem rozumu, abym wiedział, jak każdego dnia coraz wierniej Cię kochać i Tobie służyć. Jezu, ufam Tobie.
Prawdziwy obraz Chrystusa
Piątek IX tygodnia okresu zwykłego
Nauczając na terenie świątyni, Jezus powiedział: „Jak uczeni w Piśmie mogą twierdzić, że Mesjasz jest synem Dawida? Sam Dawid, natchniony przez Ducha Świętego, powiedział: Rzekł Pan do Pana mego: «Siądź po mojej prawicy, aż położę Twoich nieprzyjaciół pod Twoje stopy»”. Marek 12:35–36
W czasie działalności Jezusa Żydzi rozumieli, że Mesjasz będzie pochodził z rodu Dawida. Ponadto wielu uważało, że Mesjasz będzie po prostu przywódcą nacjonalistycznym, który wyzwoli naród żydowski spod ucisku Rzymian. W ten sposób sprowadzali Mesjasza do potomka Dawida, który miał ich wyzwolić raczej w sensie politycznym.
W powyższym fragmencie Jezus wyjaśnia to powszechne rozumienie Mesjasza jako „syna Dawida”. Mesjasz miał nie tylko pochodzić w ludzkiej postaci z rodu Dawida, lecz był także „Panem” Dawida. Jezus ukazuje to, wskazując na Psalm 110, w którym Dawid nazywa Mesjasza swoim Panem. I choć to subtelne rozróżnienie może nam się dziś z początku wydawać niezbyt ważne, Jezus wyraźnie i świadomie stara się nas tego nauczyć.
Jedną z kluczowych nauk, jakie powinniśmy wyciągnąć z tego fragmentu, jest to, że musimy pilnie zabiegać o właściwy obraz Jezusa. Choć dziś być może nie postrzegamy naszego Pana jako nacjonalistycznego przywódcy, który przyszedł wyzwolić nas z politycznego ucisku, często możemy tworzyć sobie inne błędne wyobrażenia o Nim. Dla ówczesnych Żydów myśl, że Mesjasz jest również „Panem” króla Dawida, była czymś nowym. Wskazuje to na bóstwo Mesjasza i Jego odwieczną naturę. Jezus podaje to subtelne wyjaśnienie, a „wielki tłum chętnie Go słuchał”. My także musimy dokładać starań, by znajdować radość w jasnym i właściwym rozumieniu tego, kim naprawdę jest Jezus — Mesjasz, Syn Boży i Syn Człowieczy. Kim więc On jest?
Aby odpowiedzieć na to pytanie, zastanów się najpierw, jak postrzegasz Jezusa w swoim życiu. Jezus jest twoim przyjacielem, mądrym nauczycielem, inspirującą osobowością, kimś o dobrym sercu, miłosiernym przywódcą i wzorem dla nas wszystkich. Ale jest też kimś o wiele więcej. Wybranie tylko jednego obrazu Jezusa, a następnie nadmierne skupienie się na nim w naszym życiu jest błędem podobnym do tego, który popełniało wielu Żydów w czasie, gdy Jezus ich nauczał.
To właśnie na owym „o wiele więcej” musimy się skupić, gdy rozważamy tożsamość naszego Pana. Musimy widzieć w Nim Boga, Drugą Osobę Trójcy Przenajświętszej. Jako Bogu należy Mu się uwielbienie i adoracja. I choć był Bogiem od całej wieczności, przyjął również ludzkie ciało, jednocząc człowieczeństwo z bóstwem. A jako człowiek pozwolił, by Go zabito, aby mógł zmartwychwstać w swojej ludzkiej naturze. W ten sposób, jeśli zjednoczymy się z Nim przez całkowite oddanie Mu naszego życia, my również umrzemy w naszym grzechu, lecz potem powstaniemy z Nim do nowego życia. Dzięki temu otrzymujemy dar wiecznego zbawienia i możemy uczestniczyć w wiecznym życiu Trójcy Przenajświętszej. Choć o tożsamości naszego Pana można i należy powiedzieć znacznie więcej, ten niewielki wgląd w Jego życie powinien pomóc nam uniknąć pułapki ograniczania w naszych umysłach i sercach tego, kim On jest.
Zastanów się dziś nad tym, jaki obraz Jezusa nosisz w sobie. Spróbuj dostrzec, w jaki sposób możesz nieświadomie ograniczać Jego wielkość i chwałę w swoim umyśle i sercu. Staraj się poszerzać swój obraz naszego Pana i otwierać się na wszystko, co On pragnie ci objawić o sobie. Im bardziej będziesz to czynić, tym bardziej i ciebie będzie napełniać „radość”, w miarę jak Osoba naszego Pana będzie ci się coraz wyraźniej objawiać.
Mój nieskończony i pełen chwały Panie, tak dalece przekraczasz nasze rozumienie i pojmowanie, a jednak zapraszasz nas, byśmy przyszli do Ciebie i mogli pełniej Cię poznać. Daj mi łaskę, której potrzebuję, drogi Panie, by odrzucić moje błędne i ograniczone wyobrażenia o Tobie i poznać Cię takim, jaki jesteś. Jezu, ufam Tobie.
Wolność, by oddać wszystko
Sobota IX tygodnia okresu zwykłego
Jezus usiadł naprzeciw skarbony i przyglądał się, jak tłum wrzucał do niej pieniądze. Wielu bogatych wrzucało duże sumy. Przyszła też uboga wdowa i wrzuciła dwie drobne monety warte kilka centów. Mk 12:41–42
Gdy tylko Jezus zobaczył, jak ta wdowa wrzuca monety warte „kilka centów”, Jego serce poruszyła miłość. Natychmiast wykorzystał tę okazję, by udzielić nauki swoim uczniom. Przywołał ich do siebie i wyjaśnił, że ta uboga wdowa dała więcej niż ktokolwiek inny, ponieważ „ze swego ubóstwa wrzuciła wszystko, co miała, całe swe utrzymanie”.
Nasz Pan ocenia hojność zupełnie inaczej niż świat. Co to znaczy być hojnym? Hojność z pewnością dotyczy tego, jak korzystasz ze swoich pieniędzy. Ale dotyczy też twojego czasu, sił, zaangażowania i każdego innego aspektu twojego życia. Być hojnym według Jezusa to oddawać wszystko, co masz — „całe swe utrzymanie”.
Osiągasz ten cel, gdy czynisz Boga i Jego świętą wolę centralną i najważniejszą częścią swojego życia. Niczego nie możesz zachowywać dla siebie przed Nim! Czy to znaczy, że jeśli chcesz dążyć do doskonałości, musisz rozdać wszystko, co posiadasz? Być może najlepsza odpowiedź brzmi zarazem „tak” i „nie”. Odpowiedź brzmi „tak” w tym sensie, że musimy całkowicie oderwać się, na poziomie wewnętrznym i duchowym, od wszystkiego, co nie jest częścią doskonałej woli Boga. Odpowiedź brzmi „nie” w tym sensie, że w przypadku większości ludzi częścią Jego świętej woli jest posiadanie domu, samochodu i innych dóbr oraz korzystanie wraz z rodziną i przyjaciółmi także z innych materialnych wygód. Kluczem jest wewnętrzne oderwanie, skupienie przede wszystkim na chwale Bożej oraz całkowita służba Jego świętej woli. W podejmowaniu tych decyzji powinny nami kierować miłość Boga i bliźniego oraz wolność od egoizmu.
Mimo to z pewnością są na naszym świecie ludzie, którzy żyją w zbytku i pobłażają sobie, a w rezultacie są głęboko przywiązani do swojego wystawnego stylu życia. Są też ludzie ubożsi materialnie, którzy wewnętrznie są równie mocno przywiązani do tego, czego nie mają. Na przykład, co by było, gdyby ta uboga wdowa, zamiast oddać swoje ostatnie kilka centów, siedziała na terenie świątyni, patrząc, jak bogaci wrzucają duże sumy pieniędzy, i pozwalała, by narastały w niej zazdrość i chciwość? Taka wewnętrzna postawa stałaby w jaskrawej sprzeczności z duchem hojności i ufności, którego zyskała dzięki swojej całkowitej hojności. Prawdziwa hojność jest fundamentalną postawą naszego życia. Oznacza, że postanowiliśmy naśladować naszego Pana przez całkowite oddanie siebie Jego świętej woli. Obejmuje to również postrzeganie wszystkiego, co posiadamy, jako należącego do Chrystusa i mającego służyć wypełnianiu Jego świętej woli.
Zastanów się dziś, czy dobra materialne i bogactwo nie władają tobą bardziej niż ty nimi. Czy rządzi tobą pragnienie posiadania więcej i czy zmagasz się z nieuporządkowanym przywiązaniem do rzeczy, które masz? Czy potrafisz uczynić miłość Boga i miłość bliźniego centrum swojego życia i zgodnie z wolą Bożą wykorzystywać w tym celu wszystko, co posiadasz? Rozważ hojność serca tej pokornej i ubogiej wdowy i pozwól, aby nasz Pan przez jej święte świadectwo uczył cię hojności.
Mój hojny Panie, obdarzasz nas wszelkim dobrem. Wzbogacasz nasze życie swoją miłością i miłosierdziem, które są prawdziwymi skarbami, jakich powinniśmy szukać. Napełnij moje serce taką samą hojnością, jakiej przykład dała ta uboga wdowa, aby i w moim życiu znalazło odzwierciedlenie całkowite oddanie siebie, którym ona żyła, naśladując Ciebie. Jezu, ufam Tobie.
Wszystkie 4 tomy są dostępne w miękkiej oprawie & w formacie e-booka!
Amazon – Google Play – iTunes – Barnes and Noble

